Festiwal cringe'u - recenzja komiksu "Nightwing Tom 3 - Nightwing musi umrzeć"

Tim Seeley, Javier Fernández, Chris Sotomayor
„Nightwing Tom 3 - Nightwing musi umrzeć”
Ocena recenzenta
2.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)

Dawny protegowany Batmana powraca w kolejnym tomie autorskiej serii. Tym razem Dick Grayson rusza na ratunek swojej porwanej dziewczynie oraz sprzymierza się z krnąbrnym Robinem w celu pokonania tajemniczego wroga. Natomiast odbiorca recenzowanego dzieła na czas lektury, powinien sprzymierzyć się z wysokoprocentowym trunkiem, gdyż przeprawa przez komiks będzie ciężka.



++

Dzieło rozpoczyna się w momencie finału poprzedniczki. Nightwing korzysta z uroków związku z Shawn Tsang, niebieskowłosą psychoterapeutką dla młodocianych super-przestępców. Idyllę przerywa nagłe zniknięcie dziewczyny. Grayson szybko odkrywa, że bohaterka została porwana a dramatyzmu sytuacji dodaje fakt iż Tsang podejrzewa, że zaszła z Dickiem (sic!) w ciążę. Wspomagany przez Damiana Wayne'a, najmłodszego z Robinów w nietoperzej rodzinie, bohater wyrusza śladem ukochanej. Podróż zabierze go między innymi do Francji i Egiptu, gdzie Grayson zmierzy się z plejadą złoczyńców znanych oryginalnie z komiksów o Batmanie. Głównym zagrożeniem opowieści okaże się jednak Deathwing, wynaturzone alter-ego protagonisty odzwierciedlające jego najgorsze cechy. Przeciwnik zna wszystkie tajemnice Dicka oraz dorównuje mu w walce, zamiarem potwornego schwarzcharateru jest skonfrontowanie młodego bohatera z jego ciemną stroną. Co ciekawe tożsamość złoczyńcy nie jest oczywistą sprawą a scenarzyści umiejętnie wodzą czytelnika za nos, ukrywając ten fakt.

++

Wokół poszukiwań Tsang i starcia Graysona ze swoim mrocznym odbiciem, zbudowano główną oś fabuły. Opowieść umilają humorystyczne utarczki pomiędzy Dickiem a Damianem, którzy spierają się o to, kto będzie lepszym następcą Mrocznego Rycerza. Na ostatnich stronach tomu zawarto dodatkowo krótką historię, skupiającą się na kumpelskich przygodach Nightwinga i Flasha. Głównym celem tej obrazkowej etiudy jest wprowadzenie do historii nowego antagonisty, który w przyszłości napsuje krwi Graysonowi. Charakterystyczne dla serii o Nightwingu jest wplatanie w super-bohaterską sztampę wątków z życia młodych dorosłych. Dick stara się zbudować poważny związek z nową dziewczyną a chwilę później panikuje, na wieść o możliwości zostania rodzicem. Na trzecim planie pojawia się także motyw zagubienia młodocianych obrońców sprawiedliwości, którzy poza bieganiem w trykotach zdają się nie znajdować alternatyw na swoją przyszłość. Grayson sam jest pełen wewnętrznych bolączek i stara się rozgryźć jakim typem herosa chce zostać. Tego typu wstawki ubogacają osobowości przedstawionych postaci, prezentując bohaterów od ludzkiej strony i umożliwiając utożsamianie się z nimi. Niestety wspomniane fragmenty są nieliczne i na tle całokształtu opowieści zebranej w tomie, stanowią mały plus.

Komis pełen jest absurdalnych zwrotów akcji i patosu, równoważonego głupkowatym poczuciem humoru. Jeśli lubujecie się w w komiksowych, groteskowych telenowelach takich jak np. serial "Gotham" to "Nightwing" jest wymarzoną pozycją dla was. W świecie przedstawionym w dziele, postaci poboczne mogą zostać zamordowane nożem na oczach bohatera, tylko po to by odżyć dwie strony dalej, zdradzając iż ich siła woli umożliwiła im pełną kontrolę nad motorycznością wrażliwych organów i uchronienie ich przed ostrzem penetrującym ciało. Jak uważacie, że komiks i fantastyka rządzą się swoimi prawami i nikt nie ma prawa ich podważać, to ponownie zapraszam do lektury. To tylko jeden z wielu kwiatków jakie znajdziemy w tomie. Motywacje złoczyńców są irracjonalne, albo zarysowane w sposób szczątkowy. Jeżeli nie czytamy równolegle innych opowieści ze świata "Odrodzenia" niektóre wątki poruszane w dziele, mogą wydać się niezrozumiałe. Nightwing snujący refleksje na temat igraszek miłosnych a następnie zalewający się łzami i wygłaszający płomienne kazania o odpowiedzialności za swoje czyny, zamiast poruszać, wzbudza pobłażanie i nudzi. Podobnie rzecz ma się w moim przypadku z odbiorem całego tomu.

++

"Nightwing musi umrzeć" jest dziełem liczącym sobie 132 strony. To niezobowiązująca pozycja na niedzielne popołudnie, niestety w zależności od komiksowych upodobań, jej lektura może okazać się wielodniową katorgą. Na plus warto zaliczyć poboczne wątki związane z życiem prywatnym superbohaterów oraz przyzwoitą szatę graficzną, utrzymaną w mrocznym, kanciastym tonie. Tytuł mogę polecić zagorzałym miłośnikom uniwersum DC oraz młodym czytelnikom, rozpoczynającym przygodę z opowieściami obrazkowymi. Osobiście nowe perypetie Dicka Graysona mnie zmęczyły. To twór pisany na kolanie i stanowiący wyrywek z większego uniwersum, które od zalewu historii bliskich poziomem fan-fiction nastolatków, chwieje się obecnie na własnych nogach.

Dziękujemy Wydawnictwu Egmont Polska za przekazanie egzemplarza do recenzji.

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 gru 2018, 19:38 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka