Niespokojna emerytura Nietoperza, „Batman: Mroczny Rycerz ─ Rasa Panów” ─ recenzja komiksu

Brian Azzarello, Frank Miller, Andy Kubert
„Batman: Mroczny Rycerz – Rasa Panów”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Niedawno nakładem Egmont Polska ukazał się prequel do osławionego „Powrotu Mrocznego Rycerza” w postaci „Ostatniej krucjaty”. Zdania odnośnie jakości merytorycznej są mocno podzielone, jedni uważają historyjkę za fabularną zapchaj dziurę, inni za kolejne arcydziełko Franka Millera. Pozostając w klimacie podstarzałego Bruce’a Wayne’a wracamy na niebezpieczne ulice Gotham, których zamaskowany obrońca rzekomo nie żyje! Czy Mroczny Rycerz odszedł na wieczny spoczynek oraz jaki los spotkał osamotnionego Supermana? Miller w unikatowy i wysublimowany sposób usiłuje nam udzielić ciężkich odpowiedzi na pytania, które pozostaję nieme od trzech dekad.

Marcin ‘Lekt’ Wiatrak



„Zawsze myślałem, że umrę samotnie” - Bruce do Carrie Kelley

++

Flagowa opowieść Franka Millera, ojca dojrzałego i sponiewieranego przez życie latami tłuczenia przestępców Batmana zatytułowana „Rasa Panów” (org. wydanie 2016), stanowi kontynuację wątków zarówno „Powrotu Mrocznego Rycerza” oraz „Mroczny Rycerze Kontratakuje”. Od pierwotnego wydania komiksowego wcielenia podstarzałego Bruce’a upłynęły trzydzieści dwa lata. Poprzez wyczuwalne różnice na płaszczyźnie stylu opowiadania historii, zaadaptowania jej pod współczesnego odbiorcę oraz świadomości dzielącej „pierwowzór” od „kontynuacji” wyraźnie uwidacznia nam się popkulturowa przepaść. A na pewno sporej wielkości dziura w papierze. Pamiętać należy, iż zmianom uległa sama branża oraz postrzeganie superbohaterów w kontekście dokonań filmowego uniwersum Marvela (MCU) i nieudolnych prób naśladownictwa wytwórni Warner do spółki z DC. „Rasa Panów” choć wyborna, trafi do zdecydowanie zbyt wąskiej grupy.

Na okoliczność recenzji „Ostatniej krucjaty” pod zastanowienie poddałem aspekt klasycznego odcinana kuponów oraz niekoniecznie potrzebnego ruszania legend. Budzenie demonów dawnej ery nie zawsze wychodzi autorom i przede wszystkim czytelnikom na dobre. W najnowszym tworze Millera oraz Briana Azzarello, którego dopełniają rysunki Andy’ego Kuberta ulice Gotham ponownie zostały porzucone przez swego nocnego obrońcę. Powiadają, iż Batman nie żyje! Powiadają jakby maskę z uszami nietoperza założyć miała protegowana, czyli czwarty Robin. Dodatkowo za kotarą wykreowanej przez scenarzystów historii czyha nowe zło wcielone, szalony Quar z uratowanej stolicy Kryptona. Wyraźnie uderza tutaj odniesienie do faszyzmu. Album ma mocne otwarcie, wszak Batman „gryzie piach”. Widok rozbitej gabloty z kostiumem daje jednak do myślenia. Zdawać by się mogło, iż bohaterem nadrzędnym opowieści będzie właśnie Bruce Wayne, jednak palmę pierwszeństwa przejęła Lara, córka Kal-Ela i Wonder Woman. Rzecz idzie o zamrożonego w Samotni Supermana, którego nieco zbuntowana latorośl pyta retorycznie „dlaczego pozwoliłeś by te mrówki strąciły z nieba?”.

++

„Rasę” podzielono na główne części wykładające wątek tytułowej, czyli sekciarskiej wizji i woli przejęcia władzy nad światem przez ocalałych z Kandoru kryptoniańczyków. Gdy w sprawę wmieszał się doktor Ray Palmer, czyli Atom, wszystko skomplikowało się jeszcze bardziej. Uzupełnienie pomiędzy księgami stanowią opowieści serwowane z perspektywy różnych superbohaterów.

Miller nie zaskakuje komentując aktualne sprawy polityczne, dość zgrabnie wpasowując konwencję sytuacji w treść komiksu. Na kadrach znajdziemy choćby grzmiącego Donalda Trumpa czy Hillary Clinton. Dołożenie doń społecznych odczynników zapalnych jak okrucieństwo ludzi w obliczu zagrożenia, seksizmu czy bezwzględności klasy rządzącej podnoszą powagę treści. „Rasa Panów” wpisuje się w nurt komiksów do przemyślenia, rozłożenia w czasie oraz ponownego przeczytania.

++

Klasycznie Frank Miller wykłada własną wizję świata podstarzałych superherosów, których pewnego dnia prawem dziedziczenia wyprze młode pokolenie. Pośród lawirowania między wątkami i graniu na emocjach odbiorcy, poukrywane symboliczne sceny żadnego miłośnika trykociarzy nie pozostawią obojętnym. Ukazanie Kal-Ela roniącego łzy nad „rozbitym” Kandorem, jeszcze bardziej zmęczonego życiem Bruce, gargantuiczna metalowa zbroje Supermana, deszczu ze syntetycznego kryptonicu czy scena z procą stanowią kwintesencję i creme d'la creme dorobku Franka Millera. Wykorzystanie Jamy Łazarza uważam, ze lekkie nadużycie, lecz ów twist musicie odkryć sami.

Podsumowując „Rasa Panow” broni się myślą wysnutą przez Batmana w trakcie finałowej walki. Bruce udowadnia wręcz, iż większa siła nie wygra z mądrością i doświadczeniem, utwierdzając nas tym w przekonaniu, iż Superman jest jego najlepszym przyjacielem.

Dziękujemy Wydawnictwu Egmont Polska za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Batmana oraz wiele innych komiksów znajdziecie na Egmont.pl

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 gru 2018, 20:34 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka