Wielki zgrywus – recenzja komiksu „Garfield. Tłusty koci trójpak”

Jim Davis
„Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 1”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Dla osób żyjących w latach ’90 Garfield zdecydowanie będzie rozpoznawalną postacią. Jego wizerunek był w telewizji, na ubraniach, a nawet znajdowało się go w chipsach. Otyły kot z szelmowskim uśmieszkiem doskonale wiedział jak manipulować otoczeniem, aby wszystko kręciło się tak, jak on chciał. Czy powrót do niego po latach będzie jak odgrzana lazania?

Co kryje lodówka

„Tłusty koci trójpak” jest połączeniem trzech zestawów komiksów z pomarańczowym kocurem: „Garfield jako taki”, „Garfield nabiera wagi” oraz „Garfield imponujący”. Cały zbiór zawiera pierwsze dzieła Jima Davisa, w których zaprezentował światu kociego mistrza w jedzeniu i drzemce, czyli z 1978 roku.

Przepis na lazanię

„Garfielda” wydano w twardej oprawie, w której zmieszczono 288 stron. Komiks, bez wstępu, od samego początku prezentuje paski z Jonem Arbucklem i jego pupilem, a zważywszy na historię tych rysunków, przydałoby się nieco słów od autora albo znawcy tematu, bo zdecydowanie znalazłoby się trochę ciekawostek czy anegdot. Dlatego brakuje takiej wzmianki, gdyż urozmaiciłaby ten tytuł. Z kolei na ostatnich kartkach zamieszczono instrukcję jak narysować Garfielda, co docenią fani rysowania. Ponadto znalazł się krótki wywiad z protagonistą, podkreślający jego charakter i rozwiewający wszelkie złudzenia, jeśli ktoś uważał, że ten zwierzak jest uprzejmy i uroczy.

++

Komiks podzielono na trzy rozdziały, a grzbiet książki wygląda jakby ustawiono obok siebie trzy tomy. To prezentuje się ciekawie i przyciąga wzrok, bo kolorystyka jest odmienna (wykorzystano zielony, niebieski i czerwony kolor).

Jim Davis tworzył głównie historie składające się z trzech kadrów, a te rozmieszczono po trzy na stronę. Czasem trafia się dłuższa historia, zajmująca całą kartkę. Plusem jest obserwowanie drogi, jaką przeszedł Garfield wraz ze swym rysownikiem, ponieważ jego obecny wygląd, zaprezentowany choćby na okładce różni się od pierwotnej wersji. Kot z 1978 roku był bardziej otyły, a aktualny szelmowski uśmiech budzący sympatię wcześniej był bardziej złośliwy. „Tłusty koci trójpak” składa się z prac opublikowanych w latach 1978 – 1980. Dwa lata różnicy miały wpływ na bohaterów o wiele znaczniej, aniżeli mogłoby się wydawać, co czytelnik będzie obserwował z zaciekawieniem.

Makaron

Głównym argumentem, zachęcającym do kupna komiksu jest sentyment. Osoby mające styczność z Garfieldem w latach ’90 i miło wspominające te czasy mogą kupić pozycję od wydawnictwa Egmont, aby wzbogacić się o pamiątkę zajmującą nieco miejsca na półce. Samo czytanie jest powrotem do przeszłości, ponieważ krótkie, zazwyczaj składające się z trzech kadrów, opowieści bez zmian oddawały charakter postaci.

Sos

++

Pomarańczowy kot głównie ma bawić, co często się udaje, chwilami można nawet zaśmiać się w głos, jednak nie każda praca Jima Davisa zmusza do niepowstrzymanego rechotu.

Czytając komiks od deski do deski zauważa się, że artysta wpadał na pomysł jakiegoś żartu i tworzył serię prac związaną z tą tematyką. Czasem kilka pasków pod rząd krąży wokół jednego zagadnienia. Z drugiej strony, to kompletnie nie psuje zabawy, jeżeli ktoś postanowił zaglądać do książki od czasu do czasu i czytać wybrane opowieści. Taki pomysł jest nawet lepszym rozwiązaniem, aniżeli zapoznawanie się w historiami od początku do końca, bo po kilkudziesięciu stronach podejście do anegdot nie jest już takie same. Lepiej dawkować sobie zwierza, który myśli tylko o sobie i nie jest wzorem do naśladowania.

Co na stole?

Pierwszy tom „Tłustego kociego trójpaku” jest pozycją głównie dla osób, które patrzą na Garfielda z sentymentem – pamiętających jak swój czas telewizyjny dzielił z „Farmą Orsona”. Poczucie humoru Jima Davisa pozwoliło mu na trafne oddanie charakteru kota. Jeżeli sarkazm, znęcanie się nad głupkowatym psem oraz nachalne wyjadanie z talerza swego opiekuna bawią, to śmiało można kupić komiks, który najlepiej czyta się kilka minut dziennie. Dłuższe obcowanie z pomarańczowym kotem może prowadzić do odkrycia co naprawdę myślą o nas czworonogi.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 lis 2018, 15:26 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka