Smaczna bitwa z fast fooda, czyli Liga Sprawiedliwości kontra Suicide Squad - recenzja komiksu

Joshua Williamson, Tim Seeley, Rob Williams , Jason Fabok, Tony S. Daniel, Howard Porter
„Liga Sprawiedliwości kontra Suicide Squad”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Odrodzenie” na dobre zadomowiło się w świadomości polskich komiksiarzy. Dysponując szerokim wachlarzem pozycji poświęconych poszczególnym herosom oraz złoczyńcom DC zdecydowało się na wyczekiwany krok. Sporych gabarytów crossover upakował w dość przyjemnym albumie skład znanych „frontmanów” i nieco zapomnianych, zakurzonych, a zasługujących na pamięć postaci. I wrócił Lobo! Zapnijcie pasy, eventowa rakieta startuje!

Marcin 'Lekt' Wiatrak


„Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ciemność zawsze powraca?
Bo tak naprawdę nigdy nie znika”

++












Każdy lubi władzę, Amanda Waller w szczególności. Znany bohater polskiego kina Franz Maurer zdecydowanie rzekłby, iż zła z niej kobieta, u której nie jeden maestro zbrodni mógłby brać korepetycje. Dyrektor organizacji ARGUS nie mając możliwości ugadania się z pierwszoligowymi „dobrymi”, w tajemnicy utworzyła oddział powkręcanych psychicznie i wypaczonych „tych złych”, jednak prawda jak zwykle leży pośrodku, o czym przekonują zawarte w komiksie mini-sojusze i drużynowe pojedynki. Wszystko idzie w diabły, gdy Batman wykłada Lidze niegodne postępowanie drużyny anty-bohaterów. Na kartach opasłego albumu przewiną się nieco zapomniani łotrzy i klękajcie galaktyki ostatni Czarnina Lobo, czyli „Ważniak” w akcji!

Fabuła eventu stanowi w crossoverze tło dla walk z ukrytym wrogiem. Momentami źli balansują na granicy szarości, a pozornie kryształowych opęta mrok i żądza mordu. Wola zdobycia artefaktu zwanego Sercem Ciemności, powoduje, iż układy i układziki pomiędzy członkami Suicide Squad (nowymi oraz pierwotnymi) a trykociarzami z Ligi stanowi istny rollercoaster. Chwała Wydawnictwu Egmont Polska oraz tłumaczowi za pozostawienie oryginalnej nazwy ekipy miłośników Azylu Arkham... filmowy Legion Samobójców z przyzwoitości przemilczmy.

++

Po niezbyt udanych próbach zaprzyjaźnienia się z uniwersum „Odrodzenia”, starcie gigantów zwiastowało klasyczną „siekę” i zasadniczo owa misja została przez twórców wykonana należycie. Główny scenarzysta Joshua Willimason chciał najwidoczniej uderzyć w tony poważne acz nieco już zakurzone, parafrazując choćby pośrednio „Kryzys na Nieskończonych Ziemiach”. Ostatecznie wątki łączą się w przyzwoitą, spójną całość. Mimo, iż akcja przebiega wartko, pomiędzy kolejnymi starciami i kadrami znalazło się miejsce na nieco głębszą analizę motywacji poszczególnych postaci. Korbką w silniku narracji zdaje się podłoże konfliktu Waller z Max Lordem, natomiast przeplatanie kolejnych kart komiksu przyjemnie narysowanymi postaciami sprzyja zwiększonej dawce przyjemności z obszerniejszym niż standardowe wydania komiksów serii. Mimo, iż album wyszedł spod ołówka kilkunastu rysowników lwią część wykonał Jason Faboka. Pośród stronnic znajdziemy niestety zmienny poziom, kilka naprawdę dobrych artów ─ jak zmasakrowany Lobo albo Superman wzlatujący z Deadshotem na rękach, aby z drugiej strony postawić Ostatniego Syna Kryptonu (innego artysty) stojącego ze skrzyżowanymi na piersi dłońmi niczym raper z Bronxu ze sporą nadwagą. Oko cieszą plansze z pól bitew zajmujące obie strony.

++

Najlepiej wypada kreacja tragizmu postaci Killer Frost, rozdartej pani doktor, dobrze znanej miłośnikom serialu stacji AMC 'The Flash'. Generalnie kobiece postaci zostały napisane i poprowadzone zaskakująco pozytywnie (w ogóle jak na poziom „Odrodzenia”). Nacechowana napięciem seksualnym nieco komiczna walka Wonder Woman (notabene narysowanej cudnie i urodziwie) oraz Harley Quinn wywołują nerdowy uśmiech na twarzy. Tło historyczne wypada kuriozalnie, sugestywna afera na wyspie Jangsun imitująca pełną napięć Koreę Północną i najbardziej zaminowany pas ziemi.

Z pewnością przyciągający tytuł może nieco zmylić, wobec niejednorodnego podejścia w ukazywaniu odwiecznej walki w uniwersum DC, właśnie tytularny „versus” stanowi najmocniejszy punkt komiksu. Walka dobra ze złem nie została ukazana wyłącznie jako pojedynek bieli i czerni wobec pokraczności wszechświata zabarwionego szaroburymi niuansami. Doborowa obsada podnosi nieco wyżej tarczę ponad cios popcornowego kiczu, dlatego komiks ostatecznie stanowiąc w miarę coreowy crossover broni się samodzielnie.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Egmont Polska.
Komiksów szukajcie na egmont.pl

KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 wrz 2018, 00:02 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka