Symfonia miejska – recenzja komiksu „Berlin - Miasto Kamieni” Jasona Lutesa

Jason Lutes
„"Berlin - Miasto Kamieni"”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Komiks zazwyczaj traktowany jest przez stereotypowych konsumentów kultury jako medium kategorii B, utożsamiane z rozrywką dla dzieci i mas. Często sami miłośnicy historii obrazkowych hołdują takiemu podejściu, ograniczając się do czytania dzieł przygodowych o tematyce super-bohaterskiej albo fantastycznej. Nie ma oczywiście nic złego w takiej literaturze, jednak znajdziemy wiele dzieł komiksowych aspirujących do miana sztuki i wymykającym się takiej wąskiej klasyfikacji gatunku. Jednym z nich jest historyczna epopeja Jasona Lutesa, zatytułowana „Berlin - Miasto kamieni”.

++


Akcję komiksu osadzono w stolicy republiki Weimarskiej, śledząc wydarzenia od września 1928 do 1 maja 1929 roku. Fabuła przeplata losy kilku przypadkowych mieszkańców, towarzysząc im w codziennych obowiązkach i zwyczajach. Główną bohaterką jest Marthe Müller, młoda dziewczyna, która przyjeżdża studiować na Berlińskim ASP. W pierwszym rozdziale (powieść graficzną podzielono na 8 części) protagonistka poznaje w pociągu dziennikarza intelektualistę, Kurta Severinga, losy tej dwójki będą splatać się w nieoczekiwanych momentach, na przestrzeni prawie 210 stron powieści graficznej. Nie znajdziemy tutaj typowego prowadzenia fabuły, Lutes powoli zapoznaje czytelnika z coraz większą plejadą postaci i wydarzeń toczących się w mieście, chcąc zaznajomić nas z rytmem życia w metropolii. To opowieść o ludziach i ich bolączkach, wielka polityka oraz narastające w kraju faszystowskie tendencje są w dziele zaznaczone, acz przewijają się na trzecim planie.

Postaci, których oczami śledzimy pęd życia w Berlinie, stanowią przekrój wszystkich warstw społecznych stolicy, od ludzi z marginesu aż po intelektualne elity. Znajdziemy tutaj osobę młodego żyda, bardziej żądnego czytania o dokonaniach Houdini’ego niż zgłębiania Tory, pojawia się wątek młodej lesbijki z akademii sztuk pięknych oraz weterana z Pierwszej Wojny, obecnie trudniącego się paserstwem… Przykłady można mnożyć, Berlin w ujęciu Lutesa to niejednoznaczne miejsce. Autor prezentuje swoich bohaterów w bardzo intymnych sytuacjach, nie stroni od kontrowersji, na kartach opowieści znajdziemy goliznę, sceny przemocy oraz przejawy ludzkich namiętności, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Recepcję danych bohaterów i ocenę ich postępowania, komiks pozostawia osądowi czytelnika. Mimo licznych różnic dzielących poszczególne postaci, komiksiarz potrafi sprowadzić narrację do punktu, gdzie odkrywamy iż każdy z jego podopiecznych jest takim samym zagubionym człowiekiem z wewnętrznymi bolączkami. To duża sztuka bez względu na używane medium, czy to komiks, czy literaturę albo film.

Poza Marthe i Severingiem, jedną z głównych bohaterek, jest szwaczka Gudrun, zapracowana kobieta z rodziną na utrzymaniu, żyjąca w dzielnicy robotników sympatyzujących z partią komunistyczną, której małżeństwo przechodzi kryzys z powodu fascynacji jej męża nacjonalizmem. Z perspektywy postaci, widzimy ważny z historycznego punktu widzenia, narastający rozdźwięk między biednymi mieszkańcami Berlina, hołdujących komunizmowi a innymi obywatelami, odbieranymi jako burżuazja. Dodatkowo coraz silniejsze kręgi zatacza propaganda nacjonalistyczna, dochodzi do pierwszych prześladowań żydów itp. Lutes nie popada w moralizatorski ton, pokazuje sprzeczności rządzące powojennymi Niemcami, portretując zarówno ich cienie jak ich blaski.

++


Szata graficzna prezentuje się w biało-czarnych barwach. Rysunki autora można określić jako uproszczony realizm, przedstawiona rzeczywistość jest zgodna z historycznymi faktami, a wizerunki ludzi są autentyczne i zobrazowane
z dbałością o drobne szczegóły fizjonomii, jednak komiksowy Berlin, potrafi łatwo przeistoczyć się w miejsce tajemnicze i symboliczne. Z powodu mnogości bohaterów występujących w opowieści, początkowo trudno zorientować się kto jest kim, postaci narysowane przez autora zdają się niekiedy bardzo podobne. Niemniej wraz
z postępami w lekturze, zaczynamy rozróżniać naszych protagonistów i angażować się w ich codzienne losy.

Jedynym mankamentem, który uwierał mnie podczas zapoznawania się z tworem Lutesa, jest jego zakończenie. Finał okazuje się bardzo dramatycznym wydarzeniem, a ostatnie stronice mogą być odebrane przez niektórych odbiorców, jako pretensjonalne artystycznie. Konkluzja dzieła następuje nagle i urywa wiele wątków. Jak się okazuje, „Miasto Kamieni” jest pierwszą częścią trylogii (ostatni tom serii, ukazał się zagranicą w tym roku), której rozwinięcie znajdziemy w pozycji „Berlin:Miasto Dymu”.

Komiks skłania do licznych refleksji zarówno na temat historii Niemiec jak i licznych zjawisk społecznych. Kiedy w kraju zaczyna panować nacjonalistyczna propaganda kultu państwa, ochoczo podchwytywana przez młodzież, a przemysł zbrojeniowy zaczyna pracować pełną parą, na ulicach Berlina, tysiące okaleczonych weteranów z poprzedniego konfliktu, żyje na ulicy wiodąc egzystencję nędzarzy i ludzi z półświatka. Dodatkowo, autor naśmiewa się niekiedy z przysłowiowego „niemieckiego Ordnungu”. W scenie strzelaniny, gromada gapiów zostaje sparaliżowana strachem, bynajmniej nie z powodu karabinu maszynowego za ich plecami, a tabliczką z napisem „zakaz chodzenia po trawniku”. Nieszczęśnicy nie potrafią zdobyć się na złamanie zakazu i zdeptanie połaci zieleni, dlatego uciekają trasą dwa razy dłuższą.

++


Moim pierwszym skojarzeniem po lekturze „Miasta Kamieni”, były historyczne epopeje Kena Folleta („Filary ziemi”, „Trylogia Stulecie”). „Berlin” Lutesa jest dziełem tego samego kalibru. To angażujący komiks, nie stroniący od symbolizmu i wizualnych metafor, ostatecznie jednak opowiedziany w przystępny sposób. Mamy do czynienia z opowieścią silnie stojącą swoimi bohaterami i zapewniającą wnikliwe spojrzenie, w burzliwy okres historii, powojennych Niemiec. To lektura z którą powinno zapoznać się wielu czytelników. Pozycję polecam zarówno osobom spragnionym przeczytania nietuzinkowego komiksu, jak i odbiorcom stroniącym na co dzień, od tego formatu.

„Berlin – Miasto Kamieni” zadowoli każdego miłośnika epickich fabuł o zawiłościach ludzkich losów w niejednoznacznych czasach.

Za przekazanie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękujemy Wydawnictwu Kultura Gniewu.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 wrz 2018, 00:08 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka