Komiksy Star Wars Kolekcja #7 i #8: Klasyczne opowieści #7-8 - recenzja

David Michelinie, Walter Simonson, Tom Palmer (i inni)
„Komiksy Star Wars Kolekcja Legendy #7-#8 - „Klasyczne opowieści 7-8” - recenzja”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Sojusz kontynuuję nierówną walkę z nowej bazy na planecie Arbra. Poszukiwania Hana wciąż nie przynoszą spodziewanych rezultatów, tymczasem pod nieobecność przemytnika Luke Skywalker wyrasta na pierwszego pilota rebeliantów. Dodatkowo dowiemy się czy młody Jedi znajdzie chwilę wytchnienia w ramionach pięknej Shiry Brie, wszak miłość na wojnie to niebywały luksus...

Marcin 'Lekt' Wiatrak


++

Album #7 zawiera osiem legend, które na otwarcie rozwijają wątek postaci pilotki Sojuszu Shiry Brie. Rebelianci w zakamuflowanych myśliwcach TIE atakują odizolowaną placówkę Imperium na planecie Spindrift. Po brawurowo przeprowadzonej akcji i powrocie na Arbrę, Shira prosi Księżniczkę o przysługę i udaje się z misją na rodzinną planetę. Jako towarzysz Shiry w tajemniczej wyprawie na ochotnika zgłasza się Luke; wyraźnie czujący do pilotki nieco więcej niż zwykłą, koleżeńską sympatię. Nadrzędna akcja tomu toczy się wokół podejrzeń Luke'a o zabójstwo Shiry (konkretnie zestrzelenie) oraz finalnie procesu młodego Skywalkera. Powracają znani i lubiani Łowcy Nagród, natomiast w jednej z Legend Księżniczka będzie dziarsko współpracować z Mandalorianami. Pojawia się również Boba Fett w całości na zielono. Najbardziej absurdalna opowieść pt. „Oczy Serpów” udowadnia niepodważalnie w jakiej epoce komiksu orbitujemy. Powrócimy weń na moment do pomysłów początkowych tomów i przykładów wesołej galaktycznej abstrakcji. Odnajdziemy w komiksie jaszczury zakute w rycerskie zbroje, zamki i turniej na kopie... reszta niech pozostanie milczeniem. Tom siódmy w ramach rekompensaty serwuje sporo wartkiej i nad wyraz dobrze narysowanej walki w kosmosie.

++

Ciekawostką pozostaje opowieść „Mrok” (tom #8), w której Chewie, 3PO oraz R2 odkrywają mroczne tajemnice podziemi planety Arbra. Najzabawniejszą moim zdaniem legendą pozostaje zamykający album „Blask cieni” ‒ widok połyskującego pomnika Hana Solo w triumfalnej pozie potrafi wywołać uśmiech na twarzy. Kult wybawiciela na planecie Vantooine pozostawiam Wam do odkrycia. W obu prezentowanych tomach mimo poprawy jakości narracji nie ustrzeżemy się przeinaczeń, wobec albumów #1-6 nie ma ich po prawdzie aż tyle, lecz kilka warto zapamiętać. Jednym ze smaczków są pilotażowe zdolności Księżniczki, która za sterami myśliwców typu X czy Y radzi sobie całkiem nieźle.

++

W tomie #8 autorzy serwując nam wątek poszukiwań Łowcy Nagród imieniem Dengar, wykazują jakoby byłby on formą cyborga. Diametralnie odmiennie prezentują się w „Klasycznych opowieściach” dzieje Mandalory. Kanoniczne obecnie seriale animowane TCW oraz „Rebelianci” kreują możliwie spójną, acz inną wizję planety zakutych w pancerze wojowników, natomiast opisywane tutaj wydarzenia mają miejsce znacznie później po osi obu seriali. Nowością ósmej cześć klasycznych legend od DeAgostini jest galeria oryginalnych okładek numerów #83-86, co znacznie podnoś wartość samego albumu, a niestety okazało się zabiegiem albo przypadkowym albo niezamierzonym.

Końcówka serii 'The Long Time Ago' wykazuje zdecydowaną poprawę w jakości prowadzonych scenariuszy, acz nie wyrzekając się całkowicie kilku soczystych absurdów ze świata 'used future'. Większą część opowiadanych Legend pióra Davida Michelinie, który przejął stanowisko naczelnego dowódcy po Archiem Goodwinie. Michelinie zdaje się bardziej „czuć” gwiezdne uniwersum, zaś poszczególne zeszytowe historie są nieco dłuższe niż dotychczas. Poprawie uległy również rysunki, stają się bardziej szczegółowe oraz nasycone w żywe barwy.

++

Trudność recenzencka kolejnych tomów polega na zachowaniu świadomości o nikłej dbałości autorów w kwestii przywiązania do warstwy emocjonalnej. Owszem sposób narracji pozostaje mniej opisowy ─ rodem ze starych „złotych” Batmanów, gdzie prócz kadru z rysunkiem bohater wypowiadał na głos wszystkie swoje myśli i kolejne poczynania. W gwiezdnych Legendach brakuje nieco warstwy filozoficznej. Nawet w momencie chwilowego szoku Luke'a, burzę emocjonalną bohatera wyraża jedynie krzyk i gniew, nie zostawiając miejsca na późniejsze rozterki.

Drobne mankamenty wobec formy konstrukcji współczesnych komiksów uwydatniają jedynie przepaść epok w odniesieniu do Legend w wydaniu „Klasycznych opowieści” a kanonu Disneya. Finalnie lektura legend z lat 70. i 80. wciąż bawi, dostarczając frajdy, lecz ich rzetelny opis niewymuszający skracania fabuły opowieści wymaga pewnej słownej ekwilibrystyki, umowności i równie klasycznego przymknięcia oka.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 paź 2018, 21:23 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka