Star Wars Legendy. Darth Vader i dziewiąty zamachowiec - dziwna próba wierności - recenzja komiksu

Tim Siedell,Stephen Thompson, Iván Fernández
„Star Wars Legendy - Darth Vader i dziewiąty zamachowiec”
Ocena recenzenta
6.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Klasycy mawiali: „a kto umarł, ten nie żyje”. Lord Vader ma się natomiast w Legendach nad wyraz świetnie. Używając nagminnie miecza świetlnego na karkach oportunistów i odpędzając szemranych adoratorów pragnących jego rychłej śmierci. Zakuty w respirator Sith zdaje się być niezniszczalny! Czy znajdzie się śmiałek zdolny choćby drasnąć w walce upadłego Jedi? Czy dziewiąty zamachowiec wykona zadanie?

Marcin 'Lekt' Wiatrak


„Ja jestem sprawiedliwością” - Lord Vader

++

Śmierć zawsze rodzi tragedię, duma zaś w pojęciu Vadera stanowi marnotrawstwo sił, szczególnie zbędna jest martwym. Gdy śmierć wynika z emanacji dumy mamy materiał na świetną opowieść. Wszak było ich ośmiu, wszyscy pozbawieni kończyn w różnych konfiguracjach pozostali dla Lorda Vadera ledwie wspomnieniem. Przerywnikiem na drodze do galaktycznej tyranii i służbie Imperatora. Album „Star Wars Legendy. Darth Vader i dziewiąty zamachowiec” otwiera dość prozaiczne spotkanie z bogatym właścicielem kopalni, zakończone szybkim zamachem i jeszcze skuteczniejszym pokazem sithańskiej siły. Mamy gotowy motyw zemsty, o dziwo nie będący wątkiem przewodnim zbiorczego wydania pięciu zeszytów wydanych pierwotnie w 2013 roku. Lord każdego dnia swego bolesnego żywota musi zmagać się z kolejnymi knowaniami pokręconego mistrza, na którego nieco w tle również dokonano (niestety nieudanego) zamachu. Gdy pod tronem Imperatora eksploduje bomba, Vader wpada w amok! Doskonale pamiętając, iż pod butem pana jest ledwie pionkiem, musi się wykazać, musi udowodnić swoją pozycję prawej ręki byłego kanclerza z Naboo. Nie pierwszy zresztą raz...

++

Czarny Lord wraz z dwóją Imperialnych Gwardzistów wyrusza na zapomniany księżyc. Przedzierając się przez nieprzyjazną dżunglę, pełną łaknących monstrów krwi odnajduje ukrytą głęboko piramidalną Świątynię Bezgłowego Węża oraz wyznawców niezwykłego kultu. Mieszkańcy przyświątynnych terenów z wyglądu przypominają chorych na trąd, ich skórę pokrywają dziwne narośla i znamiona. Wyjątkowo interesująco (z drugim dnem!) wyłożono proroctwo Chaosu, w którym Vader ma być przepowiednią zniszczenia. Zastanawiająca lojalność wobec Imperatora popycha Lorda ku przekuciu teorii owego zniszczenia w destruktywną praktykę. Pokusa i próba ─ kwintesencja bycia Sithem.
Podczas wędrówki Vader wyraźnie czuje obecność niezwykłego, zakamuflowanego zabójcy, czyhającego na Lorda uchodzącego ze świątyni. Ów tytułowy „dziewiąty zamachowiec” wreszcie ujawnia swe oblicze, akcja osiąga zenitu, lecz to jeszcze nie kres niespodzianek przygotowanych w scenariuszu Stephena Thomasona (m.in. „Star Trek Nowa Granica”) oraz debiutującego w galaktycznym uniwersum Tima Sidella (odpowiedzialnego za serię 'Gunnerkrigg Court'), którego kreskę ogląda się bardzo przyjemnie. Finał choć nieco sztampowy, pozostaje satysfakcjonujący. Nadrzędnym mankamentem pozostają nierozwinięte wątki poboczne, śmiało zasługujące na osobną opowieść.

„Ja już będę tam, dokąd on zmierza...”

++

Komiks wciąga. Nim Lord zdążył wyłączyć miecz o karmazynowej klindze, dobrnąłem do ostatniej strony. Choć muszę tutaj wyłożyć największy zarzut schematyczności syndromu zmanipulowanej przez mistrza próby wierności, ani przez chwilę nie odczułem wymuszeń czy silenia się na daremną oryginalność. Vader jest wszak narzędziem zemsty Palpatine'a, a Imperator doskonale gra na ambicjach dawnego ucznia Obi-Wana Kenobiego.

Efekt wieńczy gwiezdne dziełko, tutaj definitywnie podpada ono na solidny niedosyt. Opowiedziana historia ma potencjał nieco „zmarnowany”, gdyż niewiele ponad sto stron wołają wręcz o więcej! Zdecydowanie seria jak na oneshota pozostaje nazbyt krótka, o samym kulcie węża również nie dowiadujemy się zbyt wiele, mimo licznych ciekawych domysłów. Przyznać trzeba, iż dobór Gwiezdnowojennych Legend w wykonaniu Wydawnictwa Egmont Polska traktujących o Lordzie Vaderze zasługuje na poklask. „Dziewiątego zamachowca” postawiłbym w podobnej lidze, co „Zaginiony oddział” czy „Widmowe więzienie”.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 wrz 2018, 23:37 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka