The Goddamned. Przeklęty: Przed powodzią (tom 1), czyli „wszyscy jesteśmy potworami boga”- recenzja albumu

Jason Aaron, r.m.Guéra
„The Goddamned. Przeklęty: Przed powodzią (tom 1)”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Koncepcja „boga”, który spoglądając na nieudane dzieło stworzenia odszedł na nielimitowany urlop, nie potrafi mnie znudzić. Wątek licznie eksploatowany w literaturze oraz grach wideo w wykonaniu komiksowego przeklętego, siwowłosego wędrowca wali w twarz bez kompromisów. Nie uświadczycie tutaj półśrodków, gdyż jest ostro, ordynarnie i dosadnie. Fanatyczni chrześcijanie poczują się urażeni, lecz taka wizja piekła na ziemi trafia w punkt bardziej niżeli niebo rysowane patykiem na wietrze! Mocarna narracja! Wszak „wszyscy jesteśmy potworami boga”!

Marcin 'Lekt' Wiatrak


„Człowiek, który wymyślił morderstwo”

Zbiorczy album „Przeklęty: Przed powodzią” (tom pierwszy) zawiera pięć zeszytów wydanych pierwotnie w listopadzie 2015 roku. Scenariusz Jasona Aarona tworzącego m.in. najnowsze „Gwiezdne Wojny” dla Marvela nie przebiera opowiadanej historii w fatałaszki koronkowych konwenansów. O „bogu” na tej jałowej cywilizacyjnie pustyni pełnej kości, niewielu ma dobre zdanie. Zresztą sam kreacjonista ludzkich losów w 1600 lat po wygnaniu Adama i Ewy z raju zostawił ludzi samych sobie. Ziemia według Aarona przypomina biblijną Ziemię odartą z lukru, gdzie zamiast namiastki harmonii mamy krew, trupy, flaki i ekskrementy. Wszystko w znacznej ilości. Bywa przytłaczająco, ale diabelnie soczyście!

++

Rysunki serbskiego artysty Rajko Miloševića (używającego pseudonimu Gera lub R.M. Guéra) doskonale oddają smród łajna, biedę i smutny los podrzędnie traktowanych niewolników. Atmosfera wykreowanego świata jest gęsta niczym mikroklimat komory gazowej. Mroczna stylistyka z ciemnymi, ziemistymi barwami, nie udaje kolorowanki dla przedszkolaków. Rysowana Ziemia przywodzi na myśl krajobraz postnuklearny, wszędzie hordy obdartych dzikusów i bezbożnie zdeformowanych kreatur. Ziemia zapomniana przez swego rzekomego, mitologicznego stwórcę przypomina wariację fantasy z zapisami Starego Testamentu. I dla bezpieczeństwa przed krucjatą z widłami, zakończyłbym dalszy wywód, acz jako historyk uważam Biblię (w wybranych fragmentach) za źródło historyczne, reszta stanowi czyste fantasy. Prawie jak w „Przeklętym”, który czepie inspirację z opowieści o pierwszych ludziach.

++

Głównym bohaterem „Przed powodzią” (tym fizycznym, namacalnym) bez wątpienia jest sam Przeklęty. Zgorzkniały, pozbawiony nadziei i niezwykle sprawny w eksterminacji. Na pierwszy rzut oka przypomina nieco wychudzonego Geralta, ino bez blizn. Sklejonego z elementów barbarzyńcy z „Baldur's Gate” od BioWare i stylu ubioru pierwszych koczowników. Przeklęty morderca, przeklęty nieśmiertelny. Syn pierwszego człowieka, przez którego nawet małpy pospadały z drzew. Bratobójca jak mantrę powtarzający, iż dobrzy ludzie nie istnieją, nigdy nie istnieli ─ Kain, co zabił Abla... ma nasz biblijny Geralt solennego pecha. Otóż „bóg” uczynił go nieśmiertelnym. Kain cierpi, gorzknieje z każdą kolejną stroną, szuka resztek litości w zepsutym świecie, ale nie błaga, nie skomle. Kain to twardy skurczybyk, niosący na plecach niebywale ciężkie brzemię. Pragnienie śmierci wręcz wrzeszczy z wyrazu jego twarzy! Sprytne wplecione przez scenarzystę wątki walki z gigantem, upadłym (kolejny do kolekcji) synem anioła i ziemskiej kobiety zwanego nefilim, nadają dodatkowego wyrazu tragizmowi Kaina. Drugim towarzyszem Przeklętego pozostaje kolosalnie zniszczony świat, broniący się samodzielnie, krocząc tuż obok Kaina, mający swoje własne zdanie, z którym nawet wszechmocny grzesznik i pierwszy morderca musi się liczyć. Ów świat robi za antybohatera ─ uzupełnia i dopełnia najgorsze z cech Kaina.

++

Akcja nabiera rumieńców gdy „grzesznik i skaziciel” spotyka „wybrańca i wybawcę” imieniem Noe, tak, dokładnie tego samego, który w wykonaniu duetu Aaron/Guéra jest podłym okrutnikiem niosącym na swoją modłę słowo „Pana”. I oczywiście budującego arkę. Finałowe zatoczenie przez fabułą pętli wychodzi albumowi soczyście i niezwykle przekonująco. Kain wie, iż ludzie nigdy już nie przestaną być tymi plugawymi ludźmi, którzy wyszli z Edenu by mordować!

Czekam niezdrowo podniecony na kolejne spotkanie z przygnębiającym, nieco odmienionym duchowo Kainem. Bohaterem i antybohaterem zarazem, wciąż depresyjnie wciągającym, acz poszukującym już wyłącznie ukojenia w śmierci. Bóg natomiast gdziekolwiek zaginął, powinien mieć się na baczności... Kain wyglądał na mocno poirytowanego!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 24 maja 2018, 16:35 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka