„Empress. Cesarzowa”, czyli co mi zrobisz jak mnie złapiesz? - recenzja komiksu

Mark Millar, Stuart Immonen
„Empress. Cesarzowa”
Ocena recenzenta
3.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Cesarz, cesarzowa, władcy świata i okolic. One-shot Marka Millara i Stuarta Immonena (rysownik m.in. nowych marvelowskich Gwiezdnych Wojen) przypomina nieco serial z lat 70., który wydobyty spod sterty zakurzonych rupieci na strychu, ktoś wrzucił w malakser i poszatkował. Czyniąc z ośmiu sezonów jeden, galopujący niczym rumak po amfetaminie. Acz na Emporię patrzy się wyjątkowo przyjemnie.

Marcin 'Lekt' Wiatrak


„Światło się rodzi. Światło umiera. Światło powróci. Słońce nas ocali”

++

Historia Cesarzowej Emporii oraz jej trójki dzieci od początku zapowiadała się na kosmiczną operę. Sielanka, życie pełne wygód. Złota klatka i pragnienie ucieczki od męża tyrana, bezwzględnego i niezwykle potężnego Moraxa. Interesująca prezentacja technologii Ziemi sprzed 65 milionów lat, przywodzi na myśl zapożyczenie pojęcia 'used future'. gdy po ziemi chadzały jeszcze dinozaury, a wielka kometa dopiero celuje w nasz ukochany glob.

Album otwiera scena egzekucji na arenie. Kilku poddanych, którzy ośmielili się głośno wypowiedzieć nieprzychylnie o panującym cesarzu skończyło jako miazga pomiędzy szponami ogromnej bestii. Alternatywny wybór, czyli walka o życie z samy Moraxem bywa uznawana za jeszcze bardziej surową karę. Cesarz wygląda niczym kilkudrzwiowa szafa, o dłoniach kowala, zdolnego podnieść czołg, przyczepiony do statku kosmicznego, przyklejonego do kawałka budynku.

Cesarzowa tymczasem kombinuje. Szuka drogi ucieczki, pragnąć wolności. Dawno już minęły czasy, gdy klucz do klatki leżał swobodnie na komódce w sypialni Moraxa. Teraz Emporii złote pręty odciskają się coraz mocniej na udręczonej psychice. Zapada decyzja o ucieczce, w której pomaga jej kapitan Dane Hevelok (przypominający Obi-Wana z Epizodu III). Wierny, oddany i doskonale wyszkolony strażnik dzieci Emporii, któremu scenarzyści nakreślili dość jałową i oczywistą rolę. Wyprzedzając nieco wydarzenia (acz uważny czytelnik od razu doda przysłowiowe dwa do dwóch), urokowi Emporii trudno się oprzeć. Królowa (tłumacz albo scenarzysta nie trzyma zbyt sztywno ramy terminologii) jest uwodzicielska i zagadkowo bezradna wobec przeżywanych przygód. Acz wszystko do czasu, aż złota klatka całkowicie rozsypie się na drobne elementy. Istne mityczne wręcz zerwanie łańcuchów. Szkoda tylko, że bez należytego wyrazu. Cesarzowa wraz z trojką dzieci ─ najstarszą córką Aine, przypominającą rasę Maroxa, Adama i Puck'a którego trzeba jeszcze nosić na rękach umyka z pałacu. W wyniku wywiązanej walki ze strażnikami, Emporia zostaje postrzelona. Zbroja pochłania impet wiązki energii, akcja gęstnieje niczym przesłodzona herbata, a nie jesteśmy nawet w połowie.

++

Moment na obowiązkową retrospekcję. Spłyconej, acz zagadkowej, obiecującej smaczek dotyczący przeszłości Emporii. Chwila poznania przyszłej pary cesarskiej przerywa paląca potrzeba dalszej ucieczki. Bohaterowie usiłują odnaleźć Tora Blindera, weterana wojennego, obdarzonego zdolnością psychokinezy nieco zagubionego w nowym świecie. Od momentu wprowadzenia przez autorów tzw. „Statek” (kula teleportacyjna, spełniającej zachcianki wedle woli posiadacza) fabuła zaczyna się sypać. Emporia postanawia udać się z dziećmi, Danem oraz Torem po pomoc do swojej siostry. Długa toż i pełna chaotycznych skoków podróż. Uciekinierzy skaczą bezładnie po kolejnych światach, wciąż pozostając krok przed Maroxem i jego żołnierzami.

Tajemniczy „Statek” wymaga jedynie „zobaczenia” miejsca, do którego może przenieść podróżników, lecz ślepe skoki zaprowadzają naszych bohaterów do wymarłego świata-wysypiska, pełnego wraków i czającego się niebezpieczeństwa. Dalej mamy klasykę: pułapkę, porwanie, zniszczenie niewytłumaczalnie działającego teleportera. Ucieczka w pełni. Ucieczka dzieciaków z celi, Ucieczka na Nakamoorze z rąk tubylców mających ich złożyć w ofierze. Ucieczka na każdej stronie albumu zaczyna nieco nużyć. Od matki ucieka nawet Aine!

++

Planeta docelowa zwana Euphoria, na której zamieszkuje Valeria stanowi ciekawy ukłon graficzny w stronę „Łowcy Androidów” (pojazdy). Wokół osoby siostry cesarzowej autorzy zastosowali najciekawszy bodaj trik fabularny. W chwilowym azylu dochodzi również do nieuniknionego, a mianowicie ostrego iskrzenia pomiędzy Emporią a kapitanem Hevelokiem. Cichym świadkiem ich pocałunku jest Aine, której wcześniej matka przyrzekła, iż nie żywi żadnych głębszych uczuć do zawadiackiego ochroniarza. Ot, romansowy banałek. Urażona i dotknięta córka postanawia wezwać ojca, przeczesującego galaktykę na lewo i prawo w poszukiwaniu zemsty. Ukochana faworyta Moraxa nie spodziewa się, iż cesarz despota w zachwycie podejmie radykalne kroki. Nie, nie bez klapsów. Śmierć zdrajcom i konfidentom. Bez wyjątku!

Grande finale albumu stanowią dwa szybkie pojedynki. W obronie ukochanej staje oczywiście dzielny Dane-Kenobi, którego Morax traktuje niczym Mike Tyson worek na treningu. Do akcji wkracza sama Emporia! Dzięki odkrytej przeszłości, ukazuje małżonkowi swą potęgę niczym Iron Fist... ostatecznie tyran wieńczy swój podły żywot. Umarł król, niech żyje król, wykrzykną poddani, lecz Aine jako następczyni i wojowniczka woli udać się z rodziną w długa podróż. Taktycznie uchodząc z pola walki.

W Cesarzowej obydwa główne składniki sosu są słabo wyważone, raz przeładowanie tempa akcji (na one-shota?) powoduje rozczarowanie, gdyż wkrada się tutaj chaos. Słodyczy dodaje oprawa graficzna i kilka drobnych smaczków do wychwycenia, niczym rodzynki w krakowskim serniku. Bohaterowie odlatują w czerń kosmosu w komplecie, zaś żarcik (wdzięczniej niech będzie 'cliffhanger') mami odbiorcę wizją kolejnej część przygód Emporii i jej niesamowitych dzieciaków. Wszystko zalatuje nico stęchłym popcornem z seansu blockbustera... tyle, że z poprzedniego lata. Album broni się zgrabnymi rysunkami, którymi Stuart Immonen udowadnia, iż dobrze czuje się w klimatach s-f, gdyby tylko miał nieco lepszy scenariusz...

PS Tak, na grzbiecie okładki znajdziemy cyfrę 1!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 sie 2018, 13:39 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka