„Władza. Pora Demonów” Tom 1 - recenzja nieco postapokaliptyczna

Sylvain Runber, Olivier Boiscommun
„Władza. Pora demonów. Tom 1”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
„Świat nie należy już do ludzi”, świat jaki znaliśmy pochłonęła przyroda i opanowały dziwne istoty. Okres zwany „porą demonów”, stanowi ciężki czas zaszczucia, często panicznej wręcz ucieczki w poszukiwaniu schronienia. Pierwszy tomik „Władzy” wydanej pierwotnie w 2017 roku, rozbudza jedynie apetyt na dalsze mroczne wojaże trójki bohaterów: Izaaka, Oktawii i Pantakriusza.

Marcin 'Lekt' Wiatrak


++

Scenariusz belgijskiego twórcy Sylvain Runberga oraz rysunki Francuza Oliviera Boiscommun wywołują zachwyt, gdyż na 'Le Régne' czekałem niecierpliwie od dnia zapowiedzi. Mając ogromny sentyment do francuskiej szkoły rysunkowej (fanatycznie czytałem „Fantasy Komiks”) oraz uwielbiając wszelakie uosobienia postaci odzwierzęcych, wiedziałem, iż wchłonę „Porę demonów” niczym kataklizmy matkę ziemię, przedstawioną w historii o świecie bez ludzi.

Otwierająca scena masakry przez wzgląd na prezentowane postaci zwierząt tylko z pozoru wyglądają niewinnie. Chociaż album nie ma obostrzenia „tylko dla dorosłych”, krew leje się tutaj dość często do spółki z latającymi odciętymi kończynami. Komiks z racji powagi snutej historii zdecydowanie znajdzie większy poklask u starszego grona odbiorców.

++

Opowieść wprowadza nas w pogoń za wolą przetrwania klanu Arbatchów, których napadają Łupieżcy. Tabory zmierzają ku Shrine, miejscu spokoju i odpoczynku oraz celowi pielgrzymki podczas tytułowej pory demonów. W sukurs borsukopodobnym istotom popędza urodziwa gepardzica imieniem Oktawia, gromiąca podłych wrogów bełtami z kuszy niczym Geralt strzelający do gryfa (oczywiście tylko w „Dzikim Gonie”). Obok kocicy krąży dostojny jegomość w kapeluszu ─ tygrys o kremowym umaszczeniu imieniem Izzak oraz do spółki, małomówny Pantakariusz ─ rogaty kozioł z nabitą ćwiekami maczugą. Akcja dopiero zacznie się zazębiać, na razie autorzy poddają nas próbie zrozumienia sytuacji. Odnalezienia się w trudach dziwnego świata członków kasty najemników, tria enigmatycznych bohaterów opowieści.

Ocalenie ma jednak swoją cenę. Za wejście do Sanktuarium należy zapłacić darami, a mnisi-wojownicy zwani Katardisi bywają raczej łapczywi i pazerni. Izaak wraz z kompanami ratując pana Jazona (przywódcę klanu) naraził się Horacemu dowódcy straży arystokraty. Pan Jazon jednakże zachwycony umiejętnościami zatrudnia najemników do dalszej ochrony. Trafnie ukazują autorzy zadufanie możnowładców, pragnących jedynie wykupić skarbami miejsce w enklawie.

++

Powoli odkrywamy strzępki z przeszłości bohaterów. Najwięcej miejsca poświęcając pięknej Oktawii, wywiadujemy się z opowieści, iż wiele lat wstecz jej rasa przegrawszy Wojnę Równin z Cesarstwem Turów została zdziesiątkowana, a na jej piersi wytatuowano symbol niewolnictwa. Wciąż więcej pytań. Dozowanie informacji skutecznie odrywa nas od szarej rzeczywistości. Gdy pogoda załamuje się gwałtownie, obfite opady zmuszają karawanę do postoju. W akompaniamencie spadających kropel swój taniec śmierci rozpoczynają dzikopodobni Diamalachowie (punki w skórach z irokezami), uprzednio obrażeni podczas pomniejszego spotkania. W dalszej części dowiadujemy się nieco więcej o klanach Łupieżców, zrzeszających Pandy, Rysie oraz „Świstaki”, w zbójeckiej komitywie związane sojuszem. Aby nie zdradzać przyczyn feralnego zamieszania, wspomnę jedynie o konieczności przeprawy przez most oraz szpiegowskiej akcji z przywódcą Łupieżców ogromną Pandą Sertorem wyglądającym niczym samuraj-weteran w czerwonej zbroi.

Wciąż wodzeni zagadkowym losem Ziemi podążamy z bohaterami ku schronieniu. Gdy rozpętuje się niesamowita zmiana pogody, domniemywać możemy, iż ludzkość spotka kataklizm klimatyczny na niespotykaną skalę. Tytułowe demony mogą być zbuntowanymi kaprysami matki natury?

Trio bohaterów-najemników pozostaje rzucone swemu losowi, utraciwszy chwilowych pracodawców, w myśl przysięgi kasty zobowiązują honor, aby doprowadzić ocalałych w bezpieczne miejsce. W bezpieczniejsze niżeli pełna rozpaczy, śmierci i bólu obecna droga. Cel kwintesencją podróży. Izzak rzecze: „Nie ma znaczenia jak osiągniemy cel. Ważne, że go osiągniemy ”. Po prawdzie ocalone dzieci pana Jazona pod opieką Izzaka, Oktawii i Pantakariusza docierają do Shrine (musicie sami odkryć czym jest owo Sanktuarium!), rzucając nieco więcej światła na hipotezy dotyczące obecnego stanu świata. Pomimo wciąż dręczącego pytania o przyczynek zagłady ludzkiego gatunku.

++

Przyjemnym dodatkiem pozostaje galeria szkiców oraz plansz, finalnie nie umieszczonych w komiksie. „Pora demonów” zachwyca oprawą graficzną, miłośnicy wspomnianego „Fantasy Komiks” będą wniebowzięci. Przyjemna kreska dziarsko idzie w parze z historią ─ poprowadzoną niebanalnie z nadzieją na więcej należnego jej patosu. Z racji skromnej (niestety) objętości zdecydowano się na publikację dwóch części oddzielnie (jak w oryginalne), acz najchętniej zobaczyłbym komiks zbiorczy w twardej oprawie. „Władza” zwyczajnie na to zasługuje! Dość skromną ilość stron rekompensuje świetnie poprowadzona opowieść oraz kreacja bohaterów, którzy moim zdaniem dzięki aurze tajemniczości wzbudzają jeszcze większą sympatię. Drugi tom poświęcony Mistrzowi Shrine i Sanktuarium zdecydowanie powinien się ukazać w tym roku, gdyż kres pierwszej części pozostawia zwierzęcy (sic!) wręcz niedosyt. Zobaczymy ile przyjdzie nam poczekać na dokończenie opowieści...
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 sie 2018, 13:39 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka