Kolekcja Komiksy Star Wars #3: „Klasyczne Opowieści tom 3” - recenzja

Scenariusz: Archie Goodwin i Mary Jo Duffy Ilustracje: Carmine Infantino
„Kolekcja Komiksy Star Wars #3: „Klasyczne Opowieści tom 3””
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Przygód klasycznych opowieści z serii 'Along time ago' ciąg dalszy. Wracamy do końcówki srebrnych lat siedemdziesiątych w recenzji trzeciego tomu Legend od wydawnictwa De Agostini.

Marcin 'Lekt' Wiatrak


Luke Skywalker znika w tajemniczych okolicznościach. Akcja rozgrywa się na progu kolejnego epizodu, Rebelianci rozpaczliwie walczą o przetrwanie podczas oblężenia księżyca gazowego giganta Yavin. Bohaterowie dokańczają swoje szalone wojaże na stacji Koło, pośród zamieszania okazuje się, iż Han Solo zdołał wyjść cało z opresji, co cztery dekady temu wcale nie było aż tak oczywiste. Zważywszy, iż sprawcą niecnego zamieszania okazał się oddany i wierny przyjaciel szmuglera - Wookie Chewbacca.

++

Następne historie podają o umknięciu bohaterów ze stacji, mamy tutaj swoistą retrospekcję, gdyż poznajemy perypetie Obi-Wana Kenobiego (na co zwracano już uwagę - mistrz Jedi paraduje w czuprynie koloru czarnego). Pytanie czy koloryści nie przejmowali się takimi detalami czy po prostu takowe było pierwotne założenie. Dalej napotykamy Hutta Jabbę, który jak dobrze wiemy z poprzedniego tomu w pierwotnych opowieściach Marvela zupełnie nie przypomina swojego filmowego wcielenia. Tym razem Han wyrusza gangsterowi na ratunek, z czego wynika kolejna kosmiczna kabała.

++

Odpowiednikiem filmowych poszukiwań są rozważania Lorda Vadera, uporczywie ścigającego pilota odpowiedzialnego za zniszczenie Gwiazdy Śmierci, legendę przeplata postać byłego żołnierza Imperium, półczłowieka-półcyborga sfokusowanego na nienawiści do Luke'a. Wątek polowania na droidy Skywalkera musicie rozgryźć sami. Największym hitem trzeciego albumu Legend pozostają końcowe historie, gdy wielka trójca ponownie spotyka się i łączy siły w nieskończonej walce przeciwko Imperium. Skojarzenie z Tolkienem oraz inspiracja wielkimi Orłami, z którymi paktował czarodziej Gandalf pozostaje nie do podrobienia, tytuł albumu „Pojedynek orłów mówi sam za siebie”. Ukazanie szalonych pomysły twórców tamtej epoki, wydaje się naciągane i mocno dekadenckie. Kreacja pomysłów, które dziś wydaję się po prostu ciekawostką branżową i z pewnością spotkałyby się z negatywnym odzewem fanów. Nieco karykaturalnie wyglądają barczyście zbudowani Szturmowcy, zaś żółtawe ostrze miecza świetlnego Luke'a wywołuje lekki uśmieszek.

++

Oprawa albumu pozostaje niezmienna i utrzymana w konwencji, rysunki postaci (wielka trójca) wreszcie zaczynają przypodobywać na swoje aktorskie odpowiedniki. Najsłabszy wizerunkowo pozostaje Wookie, którego wygląd zewnętrzny długo jeszcze nie potrafił się wykrystalizować. Prezentowane historie są obszerne. Wciąż brak słowa wstępnego, lecz już po drugim tomie porzuciliśmy nadzieje na pożądaną zmianę. Podkreślam wydanie Klasycznych opowieści przez Wydawnictwo De Agostini daje polskiemu czytelnikowi niebagatelną szansę na poznanie prapoczątkow gwiezdnego komiksu. I chociaż niektóre postaci oraz wątki bywają mocno naciągane, wciąż pozostają klasykami wartymi poznania.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 15 gru 2018, 19:45 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka