Jaki ojciec, taki syn? – recenzja komiksu „Superman: Syn Supermana" i "Superman: Pierwsze próby Superboya"

Tomasi Peter J., Gleason Patrick
„Syn supermana”
Ocena recenzenta
5.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Projekt „DC Odrodzenie” jest świetną inicjatywą dla osób, które chciały czytać komiksy, jednak bały się wysokiego progu wejścia, gdyż większość postaci ma za sobą mnóstwo niewiarygodnych przygód. Najnowsza seria odznacza się tym, że śmiało można łapać za zeszyt i cieszyć się historią, nawet gdy jest się w tym temacie kompletnie zielonym.

Superman doczekał się dwóch serii: „Superman” oraz „Superman Action”, a dziś zostanie omówiona ta pierwsza. Składa się ona (jak na razie) z dwóch tomów, dzielących się łącznie na trzynaście zeszytów. Historia opiera na tym, iż na Ziemi zmarł Superman, jednak okazało się, że od kilku lat na tej samej planecie żył inny Clark Kent, wraz z żoną, Lois, i synem, Jonathanem. Liga Sprawiedliwości potrzebuje pomocy nowego Supermana, jednak nie ufa mu i ich relacje są bardzo stonowane i zachowawcze. Niestety trzeci glob od Słońca nie poradzi sobie bez Kryptończyka.

Pierwszą częścią jest „Syn Supermana”, w której to pojawia się Eradicator – maszyna mająca za cel dbanie o kryptonijski genom. Niestety Jon ma w sobie krew Supermana, jak i Lois, a obecność genu Ziemianina bardzo mierzi oponenta. Potomek Kal-Ela ma część mocy ojca, objawiających się wraz z wiekiem. Musi je okiełznać, aby wyjść cało z polowania na niego.

Druga odsłona serii nie zawiera jednej historii, lecz kilka. Człowiek ze Stali, wraz ze swym pierworodnym trafią na planetę dinozaurów, a także spotkają się z Batmanem i Robinem (dorastający chłopcy nie przepadają za sobą). Trzecia historia skupia się na Supermanie oraz Lois, którym przyjdzie zmierzyć się z Frankensteinem.

„Superman. Tom 1: Syn Supermana” składa się z sześciu zeszytów, do których scenariusz stworzyli Peter J. Tomasi i Patrick Gleason. Panowie zasługują na gromkie oklaski, ponieważ wykreowali niezwykłą postać, której jedynym zadaniem nie jest łojenie złoczyńców. Clark Smith (bo pod takim nazwiskiem Kent osiadł na Ziemi znanej reszcie członków Ligi Sprawiedliwości) przede wszystkim skupia się na rodzinie, co jest ukazywane bardzo często. Świetnym posunięciem było dołączenie do panteonu herosów jego syna, próbującego okiełznać swe moce. Rodzinna sielanka jest przerywana laserem z oczu... Bardzo dobrze ukazano reakcje rodziców Jona na wszystko, co go spotyka. Próbują mu pomóc, wyjaśnić i poradzić sobie ze zmianami. No i ojcem Jonathanna, jest Superman, a więc sceny, w których naprawia stodołę, dźwigając ogromne ciężary są normalnością. Na nikim z rodziny Smithów nie robią wrażenia zdolności bohatera, a zatem przewiny jego syna, dla innych niewiarygodne, dla jego matki są zwykłe. No przecież każdy nastolatek potrafi podpalić coś wzrokiem, prawda? Inna rzeczywistość tego ogniska domowego wypada świetnie.

Na wstępie poznajemy wprowadzenie do opowieści, a w nim jest nowy Kal-El w bardzo zmienionej stylistyce. Ma czarny strój oraz brodę. Bardzo szkoda, że zostało to później zmienione (co zwiastuje choćby okładka), jednak na szczęście nie nosi on bielizny na spodniach.

Za rysunki odpowiada sztab ludzi: Doug Mahnke, Jorge Jimenez, Patrick Gleason i Patrick Gleason. Takie zróżnicowanie sprawia, że zeszyty różnią się nieco od siebie, lecz doskonale współgrają. Każdy artysta dorzucił od siebie trzy grosze, ubarwiając historię i uwypuklając pewne aspekty. Niektóre kreski są bardziej szczegółowe inne mniej, a momentami jest bardzo mrocznie, co zapewne miało ukazać postrzeganie Batmana poprzez Jona. Na pewno każdy fan komiksów znajdzie coś, co ogromnie przypadnie mu do gustu, lecz na pewno nie powie, że pozostałe zeszyty są mało atrakcyjne.

++

„Superman. Tom 2: Pierwsze próby Superboya” – za zeszyty w tym epizodzie odpowiadają także Peter J. Tomasi i Patrick Gleason. Tym razem zawartość jest bardziej zróżnicowana fabularnie, bo czytelnikom przyjdzie prześledzić aż trzy historie, a każda świetnie wprowadza w świat Supermana. Niektóre fragmenty nawiązują do części z pierwszego tomu, lecz jest tego niewiele i tak naprawdę „Pierwsze próby Superboya” można czytać bez znajomości poprzednich wydarzeń, jednak były one tak ciekawe, że odradza się ten przeskok.

Wydarzenia zawarte w drugiej odsłonie cyklu wydawanego przez Egmont ukazują relacje Supermana z synem, jak i żoną. Ponadto znajdzie się miejsce dla Batmana i Robina. Ten pierwszy nie może pogodzić się ze stratą przyjaciela, dlatego też jest szorstki w relacjach z nowym Clarkiem. Doskonale ukazano także stosunek Damiana Wayne’a do Superboya, i odwrotnie. Zagłębiono się w umysły postaci, dzięki czemu dialogi są ciekawe, ale nie zabrakło tu miejsca na walki. Pojedynki są emocjonujące i pełne dynamiki.

Za rysunki odpowiadali: Jorge Jimenez, Doug Mahnke oraz Patrick Gleason i ponownie stanęli na wysokości zadania. Wyraziste kreski, doskonałe oddanie wartkiej akcji, jak i emocji postaci. Panowie doskonale rozumieli jak oddać clou historii.

Czytając blurb można parsknąć śmiechem, gdyż wyspa dinozaurów, jak i Frankenstein nie wydają się poważnymi historiami, jednak to może zaskoczyć. Zwłaszcza ten drugi przykład jest ciekawy, choć początkowo absurdalne, i niesie ciekawe przesłanie.

„Syn Supermana”, jak i „Pierwsze próby Superboya” są przepełnione zagłębianiem się w relacje super-rodziny, wartką akcją, widowiskowymi potyczkami, jak i humorem. Co ciekawe, Clark Smith nabija się z noszonych przez siebie okularów, pomagających mu w ukryciu tożsamości. Pogodność i chęć pomocy Supermana cieszą i motywują, a starania Jona z okiełznaniem swych mocy sprawiają, że czytelnik gorąco mu kibicuje. Warto zapoznać się z codziennym życiem Kentów, ponieważ jest niezwykle interesujące. Człowiek ze Stali, za sprawą swych umiejętności, mógłby stać się jednym z najpotężniejszych złoczyńców na Ziemi, natomiast jest tak przepełniony pozytywnymi cechami, że może służyć za wzór. Jak będzie z Jonathannem? Czy wyrośnie na prawego człowieka, w którego żyłach płynie krew Kryptończyka?
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2018 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 19 lis 2018, 14:30 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka