Obalenie wampirzego mitu - recenzja komiksu "Jam jest Legion" i "Legion. Kroniki"

Fabien Nury
„Legion. Kroniki”
Ocena recenzenta
4.5/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
Wydawać by się mogło, że połączenie motywu nazistów z zombie, wampiryzmem i czarną magią, może przynieść jedynie efekt niczym prosto z kina klasy b. Jednakże francuski scenarzysta Fabien Nury w wyjątkowy sposób udowodnił, iż ten właśnie pomysł może stać się podwaliną dla oryginalnej i poważnej historii w większej mierze będącej kryminałem szpiegowskim aniżeli sztampowym horrorem.

Akcja komiksu „Jam jest Legion” rozgrywa się w roku 1942, o czym czytelnik przez całą swoją lekturę nie jest w stanie zapomnieć, zarówno dzięki klimatycznym rysunkom Johna Cassaday’a jak i przede wszystkim dzięki fabule, która wciąż oscyluje wokół konfliktu Niemiec z resztą świata. Ciężko jest wyłonić głównego bohatera historii, gdyż przez karty komiksu przewija się szeroka gama postaci, od członków brytyjskiego wywiadu, przez policję, detektywów, niemieckich generałów aż po małą, rumuńską dziewczynkę… I w ten właśnie sposób, poprzez kolejnych bohaterów czytelnik wnika w tą skomplikowaną i wielowątkową fabułę, która w miarę przewracania kartek powoli i wnikliwie uchyla rąbków tajemnicy, których trzeba uważnie wyszukiwać. W tym wszystkim wydaje się wręcz, że motyw wampirów, a konkretnie samego Vlada Tepesa i jego brata Radu, jest skryty gdzieś na drugim planie, lecz przedstawiania historia metodycznie, krok po kroku, dąży do ukazania czytelnikowi ich spotkania w cztery oczy.

Komiks ten z całą pewnością nie należy do lekkich i łatwych historyjek, wręcz przeciwnie, wymaga od czytelnika pełnego skupienia i zrozumienia wielowątkowości fabuły, w której łatwo się zagubić. Nie jest to również opowieść o wampirach w ich klasycznym rozumieniu, gdzie wgryzają się w szyję swoich ofiar, aby wypijać z nich krew. Przedstawieni tu bracia są zdecydowanie bardziej demoniczni, dysponują tajemniczą i mroczną zdolnością przenoszenia swojej świadomości z istoty na istotę za pomocą odrobiny swojej krwi. Jednakże czytelnik nie uświadczy tutaj wyjaśnienia skąd pochodzą ich zdolności, czy też jakie są podstawy ich konfliktu oprócz enigmatycznego motywu dążenia do władzy. Wszystko to pozostaje w sferze domniemywania, dostajemy więcej pytań aniżeli odpowiedzi.

Do warstwy graficznej jest się ciężko przyczepić, amerykański rysownik zinterpretował historię w sposób dla siebie najbardziej charakterystyczny, zdecydowanie łatwo odróżnić jego styl od stylu innych rysowników. Postacie są przedstawiane w sposób wyjątkowo realistyczny jeśli chodzi o komiksy, w szczególności ich ekspresja i emocje są odwzorowane na bardzo wysokim poziomie. Do tego dochodzi specyficzne wykorzystywanie barw i cieniowanie, oraz zróżnicowane tła, które w połączeniu tworzą ten niezwykły, ponury i tajemniczy klimat opowiadanej historii.

„Jam jest Legion” zdecydowanie jest komiksem dla osób, które wymagają czegoś więcej niż tradycyjnego horroru, prostej historii czy też zwykłych postaci. Jednak może on być jednocześnie zbyt chaotyczny i niewystarczający dla

++

tych, co lubią bardziej rozbudowaną psychologię postaci oraz wątki paranormalne, które tutaj, jedynie muśnięte, bez wątpienia otworzyłby furtkę do głębszego ukazania fascynującego konfliktu istot potężniejszych od zwykłego człowieka. I właśnie dla tych drugich czytelników pozycją obowiązkową powinien być „Legion. Kroniki”, gdzie autor cofa się niejednokrotnie w czasie, aby wyjaśnić po drodze historię życia oraz konfliktu braci Tepes.

Wyżej wymieniony komiks jest swego rodzaju prequelem do „Jam jest Legion”, jednakże równie dobrze sprawdza się jako samodzielna historia. Czytelnik od samego początku obserwuje jedynie podróż przez różne epoki zarówno Vlada jak i Radu, którzy ostatecznie wciąż dążą do niekoniecznie pokojowego spotkania. Obserwujemy zatem początki ich drogi w Transylwanii w 1476 roku, losy żony pewnego konkwistadora w Nowym Świecie w 1521 roku, przemierzamy Rosję w 1812 roku wraz z pewnym kapitanem i jego małym oddziałem, oraz zwiedzamy Londyn z 1887, a wszystkie te i inne miejsca są ściśle powiązane z krokami, które poczynili mroczni bracia. Choć początkowo historia wydaje się być chaotyczna i niepowiązana ze sobą, szybko wyjaśnia wszystkie wątki i sprytnie je ze sobą splata, dzięki czemu wydarzenia śledzi się z rosnącą ciekawością. Autor wyraźnie bawi się możliwością ukazania bohaterów w różnych epokach, sprytnie wykorzystuje fakty historyczne aby zarysować dla nich tło, a nawet sprawia, że mają oni nie mały wpływ na przebieg historii świata. A pomimo tej wielowątkowości i przeskoków w czasie, całość jest zdecydowanie łatwiejsza w odbiorze od jego wcześniejszego dzieła, które działo się w jednym, konkretnym czasie.

Za oprawą graficzną tego komiksu stoi aż pięciu różnych artystów: Mathieu Lauffray, Mario Alberti, Zhang Xiaoyu, Tirso oraz Eric Henninot, każdy z nich przedstawiał historię z jednej konkretnej epoki, dzięki czemu czytelnik z łatwością dostrzega przechodzenie z jednego wcielenia naszych bohaterów do innego, lecz co najważniejsze, są to zmiany wielce delikatne i dyskretne, nie uderzają w czytelnika zaburzając mu odbiór całości. Dzięki temu zabiegowi, komiks w całości prezentuje się wyjątkowo schludnie i estetycznie, rysunki są u każdego z twórców szczegółowe, wyraziste, dobrze pokolorowane i wycieniowane, a przede wszystkim za każdym razem idealnie odzwierciedlają klimat i miejsce akcji, nie ważne czy znajdujemy się w mroźnej Rosji, deszczowym Londynie czy upalnym lesie Ameryki.

„Legion. Kroniki” stanowi lekturę wartą polecenia nie tylko dla tych, co zaznajomili się już z wcześniejszym dziełem Fabiena Nurego, jest on również samodzielnym dziełem idealnym dla fanów zarówno realiów historycznych jak i różnego rodzaju wampiryzmu, który w tym komiksie został potraktowany wyjątkowo świeżo i oryginalnie. Vlad Tepes, bohater niezliczonych opowieści, jest tu przeciwstawiony postaci dużo bardziej zapomnianej a nawet wypadałoby rzec, pomijanej – swojemu młodszemu bratu. Ich wydawałoby się osobisty konflikt, przywołany w komiksie w formie partii szachów, ma realny wpływ na otaczający nas świat, a sami bracia są targani wieloma typowo ludzkimi rozterkami.

Fabien Nury ma wyjątkowy dar do opowiadania ciekawych, wciągających i niebanalnych historii, które zmuszając do myślenia, zapadają w pamięć na dłużej niż przeciętna historyjka o superbohaterach. Zarówno „Jam jest Legion”, jak i „Kroniki”, osobno stanowią fascynującą lekturę, lecz razem, traktowane jako początek i rozwinięcie historii tych samych bohaterów, są czymś niezwykłym, po co zdecydowanie warto jest sięgnąć.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lis 2017, 12:42 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka