Białe w czarne - recenzja mangi "Kuro"#3

Somato
„Kuro #3”
Ocena recenzenta
3.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Po dwóch poprzednich tomach „Kuro” można było się nabawić pewnych obaw, co do trzeciej, wieńczącej cykl części, ale spokojnie, jak się okazuje Somato potrafi wyjaśnić i związać wszystko ze sobą nie zarzucając czytelnika lawiną informacji. A po lekturze mangi bez ogródek można stwierdzić, że jest to najciekawszy tom z miniserii.

Białowłosa Koko oddzieliła się od miejskiej społeczności i przyjaciółek, zaszywając się w trzewiach swego dworzyszcza, za towarzysza mają wyłącznie nieodzownego kota Kuro. Za oknem spadają płatki śniegu, zaczyna się zima. Nie oznacza to wcale, że zbliżają się w święta. Ludzie sądzą, że Koko – dziedziczka tytułu burmistrza i zarządcy kwiatów – staje się niezdolna do wykonania powinności wobec miasta, a winią za to niezwykłego zwierzaka. Jedna z przyjaciółek dziewczynki, Maria, postanawia pomóc Koko, zanim będzie za późno.

Sama fabuła skupia się na bardzo prostych motywach – Maria dowiaduje się o planach rady miasta względem Koko; dziewczynka wraz z Kuro stara się żyć z dnia na dzień i unikać wychodzenia z dworu; a na dokładkę wiele spraw z przeszłości małej, a szczególnie odnośnie bezpieczeństwa osady i jej rodziców zostają wystawione w retrospekcjach, co pozwala czytelnikowi zdobyć większość odpowiedzi na pytania. Jednak fabuła sama w sobie wydaje się tutaj jedynie pretekstem do tego, aby namalować ciekawe, nietypowe uniwersum. Szczęściem, końcówka jest miłym mrugnięciem do widza i pozwala na wiele różnych refleksji.

Właśnie zerwanie z prowadzeniem mało wyraźnej fabuły z kilkoma mocniejszymi akcentami okazało się najlepszym krokiem Somato. Zamiast tego zajęła się konsekwentnym i logicznym rozbudowywaniem świata, nareszcie sprawiającym wrażenie pełnego. Cała mechanika działania tego uniwersum – z powstawaniem potworów, obustronnym pasożytniczym systemem – zostaje sensownie zarysowana i tu pojawia się problem, bo aż szkoda potencjału, jaki za sobą niesie. Historia Koko i Kuro nie porywa tak bardzo, jak robi to świat, w którym żyją, proszący się o więcej.

Warstwa graficzna po raz wtóry trzyma wysoki poziom i wyróżnia się pełnymi barwami właściwej opowieści (dodatkowe dwie historie są już w standardowej czarno-białej otoczce). Ilustracje są łagodne, gładkie i sympatyczne dla oka – okrucieństwo świata, czające się na ludzi i bez skrupułów zabijające potwory wydają się tylko koszmarami spod łóżka, straszącymi, ale praktycznie nieszkodliwymi. Taka estetyk mimo wszystko bardzo pasje do opowiadanej historii i zazębia się z elementami uniwersum.

Trzecia odsłona „Kuro” stanowi najlepsze dzieło w minicyklu, wyśmienicie poszerzające świat i dające niejednoznaczne zakończenie, choć niestety wciąż skupiające się na pretekstualnej fabule, która mogła zostać poprowadzona zręczniej, bo warstwa obyczajowa – picie, parzenie herbatki, jedzenie obiadu – sama w sobie nie zawsze potrafi się obronić, jako historia, i tak trochę jest w tym przypadku.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lis 2017, 12:43 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka