O poszukiwaniu ego i gadziej zemście - recenzja komiksu Star Wars Legendy: Cienie Imperium - Ewolucja

Steve Perry, Ron Randall
„Star Wars: Cienie Imperium - Ewolucja”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)


Imperator podzielił marny los drugiej Gwiazdy Śmierci odchodząc w niebyt próżni. Luke pokonawszy nawróconego ojca wkroczył na wyboistą ścieżkę restauracji Zakonu Jedi. Istny pozór sielanki. Wojna domowa dobiegła końca, jednakże wielu graczy z gwiezdnej szachownicy pragnie położyć kończyny na ruinach Imperium. Każdy szuka w Galaktyce odrobiny spokoju, małych prawd egzystencji i zrozumienia. Marząc o zmianach na lepsze.
Właśnie o tym opowiada komiks "Star Wars: Cienie Imperium - Ewolucja", o poszukiwaniu siebie.


Zbiorczy album starego kanonu zatytułowany "Cienie Imperium - Ewolucja" od wydawnictwa Egmont, stanowi nie lada gratkę dla kolekcjonerów. Przyjemny dla oka zbiór kolorowych kadrów i dymków, opublikowano w Polsce po raz pierwszy! Premiery komiksów zawsze radują, szczególnie, iż "Ewolucja" stanowi pewnego rodzaju "uzupełnienie" "Cieni Imperium" (wydanie II otwierające serię polskich Legend). Pierwotne pięć zeszytów (USA; luty 1998) podejmują luźną próbę rozszerzenia doskonałej powieści pióra Steve'a Perry, plasującej się niezmiennie w czołówce najlepszych książek sygnowanych złotym logiem imperium Lucasa. Chociaż adaptacja komiksowa, mimo wiadomych ograniczeń, zgrabnie przełożyła najistotniejsze wątki na wersję rysunkową, zdecydowanie polecam sięgnąć do powieści, odbiór "Ewolucji" będzie wówczas pełniejszy.

Album fabularnie mógłby i teoretycznie broni się samodzielnie, jednakże bez znajomości wcześniejszych perypetii księcia Xizora, Czytelnik z pewnością straci sporo z przyjemności zgłębiania politycznych manipulacji i gierek o wpływy. "Cienie Imperium" oferowały wartką akcję, strzelaniny, barwne postaci i dość nieoczekiwane zgony. "Ewolucja" również zaskakuje pomimo dość statecznego i oczywistego toku prowadzenia narracji. Akcja "kontynuacji" przeskakuje do wydarzeń po "Powrocie Jedi", gdzie siły Imperialnych wciąż dokuczliwie podgryzają wschodzącą Nową Republikę. Wyraźnej zmianie podlega ukierunkowanie fabuły, orbitującej wokół replikantki Guri, urokliwej, złotowłosej agentki nieżyjącego falleeńskiego przywódcy Czarnego Słońca.

"Ewolucja" niesie jednak za sobą nieco cięższy bagaż emocjonalny. Komiks odarty z blasterów i dość nachalnych, irracjonalnych walk niezniszczalnej Guri (czerwonoskóry "predator" z bagien, sic!) stanowi opowieść drogi o poszukiwaniu wewnętrznego "ja". Pragnieniu zmiany dotychczasowego życia. Przeciwstawieniu niemożliwości pogodzenia się z wizją kreacji narzuconego odgórnie własnego bytu. Guri ukazana jako maszyna do zabijania, amerykańska dziewczyna z sąsiedztwa, pragnie wreszcie żyć możliwie normalnie. Poszukuje wyzwolenia i prozaicznego spokoju, rozwalając przy okazji Gwiezdny Niszczyciel albo obijając dziesiątki zakapiorów. Z jednej strony stanowi klucz do wielu tajemnic, z drugiej ocieka rażącą naiwnością wobec brutalności powszechnej egzystencji miliardów istot w Galaktyce. Blond replikantka po śmierci swego mocodawcy mogła bez skrupułów władać syndykatem, arcypotężną organizacją wykorzystywaną nawet przez Imperatora. Nasza bohaterka wybrała jednak swoją ścieżkę - wolności.

++

Steve Perry popełniwszy scenariusz wprowadził dość intrygujący, acz nieco wymuszony wątek siostrzenicy księcia Xizora, stanowiącej raczej smaczek dla wielbicieli Czarnego Słońca, niż faktycznie znaczący czarny charakter. Odpowiednie miejsce znalazły utarczki R2 i 3PO, obowiązkowy suchar Lando i nawet zabawne przepychanki Lei z Hanem, powodowane wybuchami zazdrości księżniczki. Boczny plan prezentuje raczej sztampowych, niewyróżniających się niczym szczególnym najemników i osiłków.

Choć nie uświadczymy w "Ewolucji" lubianej zbieraniny łowców nagród, na wyróżnienie zasługuje bystry Rodianin Prevaro, pomagier pałającej żądzą gadziej zemsty Savan. Rebelia niezmiennie wystawia najsilniejszy skład, czyli bliźniaki, generała Solo oraz Chewiego. Bez polotu i zbędnego ryzyka.

Stylistyka utknęła nieco na rozdrożu, pogranicza dwóch epok. Kreska przywodzi na myśl albumy z wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Uproszczone prezentacje obiektów, umowności, mała szczegółowość. Wymieszane z dość sztucznie nałożonymi kolorami i poprawioną komputerowo fakturą. Zdecydowanie zabrakło zapadających w pamięć kadrów. Szczególnie razi wizualizacja głównej protagonistki, lekko karykaturalna, emanująca seksapilem, przy nieobecnym wyrazie twarzy. Trudno uniknąć porównania "Cienie" kontra "Ewolucja", chociaż tytuły nie dzieli zbyt duża przestrzeń wydawnicza, różnica pomiędzy ołówkiem Kilian'em Plunkett a Ron'em Randall przemawia na korzyść wcześniejszej serii. Oprawa "Ewolucji" pozostaje spójna wobec serii Legend. Komiks wydano w miękkiej oprawie ze skrzydełkami, na dobrej jakości papierze. Album klasycznie wieńczy tekst Jacka Drewnowskiego. Stanowiąc ukoronowanie każdej z wydanych dotychczas opowieści, bezsprzecznie czerpiąc z przeogromnej wiedzy o komiksowym światku, możemy z posłowia wyciągnąć liczne branżowe ciekawostki. Przyznam szczerze, iż każdą lekturę Legend zaczynam właśnie od tego elementu.

++

Zapytacie o minusy? Drobny zarzut podnoszę wobec wyboru okładki. Zwyczajem serii umieszczono galerię oryginalnych amerykańskich frontów, ignorując z niewiadomych względów najlepiej pasującą okładkę zbiorczego wydania z 2000 roku. Ciekawostką pozostaje grafika użyta w notach prasowych niektórych sklepów, ukazująca wspomnianą właściwą okładkę zagraniczną, gdy tymczasem rodzime otrzymało kalkę z numeru #1, przedstawiającą Luke'a Skywalkera z zapalonym mieczem (notabene mało do siebie podobnego). Ot drobny nerdowy szczegół.

Komiks "Star Wars: Cienie Imperium - Ewolucja" mogę polecić każdemu miłośnikowi frapujących, acz pomniejszych, pobocznych historii. Scenariusz pozostawia nieco niedomówień, Guri mimo perfekcyjnego, mechanicznie wyidealizowanego uroku, konsekwentnie dąży obranego do celu. Wiele wątków pozostało niezakończonych, acz w ostatecznym rozrachunku każdy powinien znaleźć w albumie coś dla siebie.

Warto odkryć czy Guri znalazła odpowiedzi na dręczące pytania orbitujące wokół człowieczeństwa, o tym koniecznie przekonajcie się sami!
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 gru 2017, 08:51 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka