Pogaństwo się obroni - recenzja komiksu "Przeklęta puszcza 1280"

Mariusz Moroz
„Przeklęta puszcza 1280”
Ocena recenzenta
3.0/5
Ocena użytkowników
3 (1 głos)
„Przeklęta puszcza 1280” Mariusza Moroza koncepcyjnie wpisuje się w swoisty nurt słowiańskości w dziedzinach artystyczno-naukowych, jaki od paru lat zaczyna płonąć coraz jaśniejszym światłem, a jako pomysł sam w sobie robi całkiem obiecujące wrażenie. Niestety, fabuła została potraktowana odrobinę po macoszemu, bohaterowie nie do końca przekonują, zaś potencjał nie zostaje należycie wykorzystany. Świat przedstawiony nie wystarcza, aby udźwignąć całość i wspiąć się na godne miejsce.

Być może zupełnie inna opowieść w tych samych realiach, z tym samym, skrupulatnie budowanym napięciem i klimatem poradziłaby sobie o wiele lepiej – tego jestem przekonany. Oto Moroz w koniec XII wieku, w okres gromienia pogaństwa w Prusach przez Krzyżaków, wplata elementy dark fantasy i grozy, wykorzystuje do tego okolicznościowe wyprawy i zjeżdżających z całej Europy wojów, pragnących się wykazać, na koniec zaś pożycza ze słowiańsko-bałtyjskiej mitologii dobrodziejstwo inwentarza, lecz nie do końca chyba wie, jak właściwie rozegrać całą akcję. Dlatego też wybiera najmniej ryzykowne, ale przy tym najmniej spektakularne i refleksyjne rozwiązanie – swoisty slasher.

Oto na ziemie świeżo przyjęte przez Krzyżaków przybywa dwóch wojów z królestwa Franków, którzy chcą wziąć udział w szykującej się do wymarszu wyprawy księcia Gilberta na Prusy, gdzie wśród gęstych puszcz skrywają się pogańskie plemiona oporne na wiarę chrystusową. Po sutej uczcie zebrane oddziały wybywają w podróż, początkowo dumnie i z mieczem i ogniem w ręku wkraczając na wrogie dziedziny. Jednak śmiałość szybko gaśnie, gdy żołnierze zaczynają ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach, aż wreszcie ostaje się jedynie młody wojak z kraju Franków.

Fabuła początkowo rozpoczyna się podobnie, jak inny polski komiks w takich klimatach (słowiańska groza), „Romowe”, w niebezpieczne okolice przybywa dwójka bohaterów, która chce wykonać misję, następnie rusza z wyprawą i tu rozgałęziają się dwie fabuły – jeden ma nieco odmienny charakter, ale od czasu do czasu pojawiają się przybliżone motywy. „Przeklęta puszcza 1280” z kolei zmienia się w pewnym momencie w slasher, z każdą kolejną sceną coraz więcej bohaterów ginie, czytelnik dowiaduje się, że ziemie Prus wciąż wypełnione są prastarą magią, która tak łatwo nie da się wykorzenić. Brzmi bardzo ciekawie, acz właśnie te intrygujące momenty często zostają pominięte i autor trzyma się zasady, im szybciej i więcej, tym lepiej. Nie wychodzi to na zdrowie komiksowi.

Graficzna szata, choć odrobinę odpychająca, pokazuje mimo wszystko, że jako rysownik Moroz wypracował sobie własny, dość rozpoznawalny warsztat, a styl kłania się w stronę francusko-belgijskiej szkoły komiksu i delikatnie na starą polską szkołę. Jego kreska zdaje się trochę „poszarpana”, toporna, na szczęście efekt końcowy raczej powinien zadowalać czytelnika. Widać wyraźnie, że nie jest to szkicowana na kolanie praca, tylko zmyślna gra zabiegów, nadających historii – poprzez wizualność – „dzikości”.

Niestety, największym bólem „Przeklętej puszy 1280” jest pretekstowa fabuła, oscylująca wokół schematu shlashera z wykorzystaniem zbyt wielu „potworów”, przez co intryga się spłyca, mimo że świat przedstawiony zostaje wzbogacony. Nie starczyło też miejsca na dobre zarysowanie choć jednej postaci, bo te rozpoznaje się – prócz wyglądu – po kilku skromnych cechach charakteru. Moroz miał dobrą koncepcję, lecz nie do takiej historii.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 gru 2017, 08:46 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka