Arystokracji mówimy precz! - recenzja mangi "Serafin Dni Ostatnich" #7

Kagami Takaya
„Serafin Dni Ostatnich #7”
Ocena recenzenta
3.75/5
Ocena użytkowników
3 (1 głos)
Czego można było oczekiwać po siódmym tomie „Serafina Dni Ostatnich”, skoro przez kilka ostatnich akcja skupiała się wokół ograniczonego pola, a niektóre części w większości były lekko przegadane i bazowały na rozwoju bohaterów? Na pewno nowych lokacji i odrobiny sensacji – i to właśnie są główne punkty napędzające fabułę, bohaterowie zmierzają do nowego miejsca, na największy w dziejach postapokaliptycznej ludzkości odwet, żartując i dokuczając (przyjacielsko) sobie ile się da. A gdy już trafiają do celu, nie ma zbyt wiele czasu na złapanie oddechu.

Drużyna Yuuichirou zmierza do Nagoi, gdzie ma się spotkać z licznymi oddziałami Cesarskiej Armii Demonów, pod dowództwem podpułkownika Gurena, a następnie uderzyć w szykujące się na oblężenie kontrolowanych przez ludzi ziem wampirów. Droga upływa im pod znakiem przyjemnych przepychanek i dowcipów, Yuu może prowadzić samochód, ale nieprzewidziane okoliczności sprawiają, że drużyna się nieco spóźnia. Na szczęście, ważniejsze wypadki przyćmiewają to drobne potknięcie, ale nie zmazują go z kart niedawnej historii. Ostatecznie, wszyscy jednak szykują się do ataku na wampiryczną arystokrację.

Zasadniczo tom można podzielić na dwie części – o wiele krótsza pierwsza opowiada o przygodach drużyny na drodze, ich żartach i ścieśnianiu przyjacielskich więzi, po drodze spotyka ich mała przeciwność losu, z którą znakomicie radzi sobie Yuu, lecz wszystko rujnuje ich spóźnienie. Wówczas następuje druga część, zbiórki, przemowy Gurena, poznania osób, z którymi przyjdzie im współpracować i swoistego treningu, mającego pokazać, kto jest kim i gdzie jego miejsce, chociaż przebieg i efekt końcowy przynosi wiele pozytywów. Tom wieńczy rozpoczęcie ofensywy na arystokrację, zapowiadające całkiem ciekawe wydarzenia w następnej odsłonie. W rozwój wypadków wpleciona zostaje też drobna scena z Mikaelą, przemienionym w wampira przyjacielem Yuu z sierocińca, walczącym z pragnieniem krwi – ewidentnie wątek ten o sobie tylko przypomina, aby nie wyskoczyć bezsensownie i w zapomnieniu z kapelusza.

Bohaterowie zostali rozwinięci sprawnie, acz w niektórych momentach odnosi się wrażenie, że za wolno uczą się na własnych błędach i nie pamiętają niedawnych doświadczeń, ale to taki drobny minus. Jakoś radzą sobie w tym trudnym świecie, ich obawy mają solidne postawy i działają wedle znanych czytelnikowi motywacji. Jeżeli chodzi o pogłębienie ich portretów, tym razem scenarzysta postanowił sobie trochę odpuścić.

W warstwie graficznej, Yamato Yamamoto, po raz kolejny raczy nas wyraźnymi, przejrzystymi ilustracjami, na których widnieją charakterystyczne modele bohaterów. Nie szczędzi przy tym mocy rastra, dlatego specyficznego cieniowania na kartach tego komiksu nie brakuje, co niekoniecznie spisuje mangę na straty. Nadaje się dzięki takim przyciemnieniom światu posępności, a obiekty zyskują głębi i czuć do nich niepokój, co z kolei przekłada się na atmosferę.

Siódmą odsłonę „Serafina Dni Ostatnich” można uznać za udaną – i ze względu na konsekwentne poszerzanie uniwersum, i na żywe, uzupełniające wiedzę adresata dialogi, i intrygę utworu, która posuwa się do przodu w wyważonym tempie. Scenarzysta i rysownik sprawiają, że historia graficznie, koncepcyjnie i fabularnie zazębia się i sprawia wrażenie pełnej.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 paź 2017, 17:59 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka