Wystarczyła jedna galopada - recenzja mangi "Magi" #7

Shinobu Ohtaka
„Magi #7”
Ocena recenzenta
3.5/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Siódma odsłona mangi „Magi” Labirynt magii” Shinobu Ohtaka zdaje się wracać na stare dobre tory i nareszcie posuwa fabułę odpowiednio naprzód, nie zatrzymując się na zbędne i zapychające wydarzenia. Cała akcja opiera się tu na linearnym dotarciu przez jednego bohatera do celu, pokonując przeszkody i przeciwników, a gdy już dociera na miejsce, wdraża swój idealistyczny plan w życie. Wtedy właśnie następuje większy zwrot fabuły, który zapewne autorka rozwijać będzie w kolejnych tomach…

Taka intryga utworu i pomysł na jej prowadzenie coraz bardziej zaczyna nużyć i staje się na tyle powtarzalny, że właściwie niedługo można spodziewać się samych powtórek z rozrywki, ubranych w nowe szaty. Chociaż można żywić nadzieję, że autorka w dalszych częściach, gdy już porzuci wątki Balbadu, wróci do motywów fabularnych zamykających się w jednym, dwóch tomach, co z pewnością wymusiłoby skondensowanie akcji i nadanie całości większej dynamiki. Na razie, trudno oszacować, w którą stronę historia pójdzie.

Alibaba przechodzi przez miasto i królewski zamek niczym przecinak, zatrzymując się tylko, aby sprostać wyzwaniom, przeciwnikom, na szczęście teraz ma wsparcie ze strony własnego dżina – a raczej jego mocy i użyczanych artefaktów. Jednak gdy udaje mu się dotrzeć do przyrodniego brata i dokonać przewrotu, na końcu drogi nie czeka na niego światło, lecz kolejne czarne chmury. Na horyzoncie pojawił się nowy, potężny przeciwnik, z jakim dotychczas bohaterowie nie mieli do czynienia.

Ciekawie pozbyto się w tym tomie Aladyna – tzn. wciąż przebywa w śpiączce, gdzie w snach napotyka Ugo i dochodzi do pewnego zdarzenia, które odbiją się mocnym echem na dalszych perypetiach bohaterów. Poza tą drobną sceną praktycznie wszystkie pozostałe prowadzone są z perspektywy Alibaby. Udało się autorce za to stworzyć dynamiczną akcję, ale to dzięki zabiegom, jak przewidziałem, usuwającym na siłę rozciągnięte, przegadane sceny. Ucierpiał na tym wyłącznie humor, którego czytelnik nie uświadczy w tym tomie.

Graficznie, jak zawsze w cyklu, poziom jest utrzymany na odpowiednim pułapie. Subtelna, pociągła i plastyczna kreska tworzy ilustracje gładkie, a co za tym idzie, odbiorca otrzymuje świat – mimo agresji i swoistego okrucieństwa – przyjazny wizualnie. Większość modeli bohaterów jest wyraźna i charakterystyczna, lecz nie jest to zasługa ozdób i wypełnień, w większości pustych albo zakreślonych czernią, sporadycznie pojawia się raster.

Siódmy tom „Magi” stanowi zatem długo wyczekiwaną akcję, na którą czekali czytelnicy dwóch poprzednich części. Za sprawą obrania o wiele bardziej dynamicznego sposobu narracji udało się autorce zażegnać wrażenie przejedzenia materiału i ciągłych powtórek, nie wnoszących nic znaczącego do treści. „Magi” zyskał tym tomem nowe oblicze i oby szybko się ono nie zmieniło, bo zapewnia niezobowiązującą rozrywkę należycie, choć nie sili się na nic więcej.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 23 paź 2017, 18:00 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka