Bezmiar wód niebieskich - recenzja mangi "Planetes" #1-2

Makoto Yukimura
„Planetes #1”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Bezmiar kosmosu może przytłaczać społeczeństwa mieszkające w wielkim zagęszczeniu, ludzi posiadających skrawek ziemi albo takich, którzy nie wyściubiali nosa poza własne otoczenie. Wszyscy patrzymy w gwiazdy, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że patrząc w niebo, patrzymy często w nieskończoność – coś równie abstrakcyjnego, co rzeczywistego, a przybliża nam to Makoto Yukimura.

Jego dzieło wcale nie jest oryginalne, choć nie o to w nim w ogóle chodzi. Wiele elementów z tego komiksu to po prostu znane wszystkim z szerokiej popkultury: podróż kosmiczna, eksploracja wszechświata, dążenie do spełnienia marzeń bądź obaw związanych z wszechobecną próżnią. Schemat fabularny również nie jest odkrywczy, pierwsza część to zespół klisz, powtarzających się w najbardziej klasycznych utworach science fiction.

Podróże w kosmos stały się czymś normalnym i powszechnym, chociaż wciąż dostępnym dla nielicznych. Jednak wielkie i liczne eskapady takich wybrańców spowodowały, że przestrzeń już zbadana coraz bardziej się zanieczyszcza. Na szczęście do oczyszczenia wszechświata zostaje powołana odpowiednia jednostka, na statek „Toy Box” trafia właśnie Hachimaki, któremu świat nie pozostawia złudzeń, a mimo to chłopak pragnie spełnić swe marzenia, lecz niejednokrotnie staje przez dylematami.

Struktura pierwszego tomu ułożona jest w tradycyjny sposób, najpierw zostaje zarysowana okoliczność i stan rzeczy świata przedstawionego, wprowadza się bohaterów, motywacje, ich zadania, plany i sposoby działania. Niemniej, większość akcji w końcu przypada Hachimakiemu, chłopakowi dążącemu do celu, ale w wielu momentach niezdecydowanego. Jego determinacja pozwala mu osiągnąć wiele. Tanabe – druga postać utworu, kobieta – stara się odnaleźć w trudnej, ekstremalnej sytuacji, acz jej delikatność i swoista obawa czasem wpływają na niekorzyść tego, co chce osiągnąć.

++

W drugim tomie Hachimaki dostaje od losu szansę i postanawia z niej skorzystać. Będąc kosmicznym śmieciarzem nie miał zbyt wielkich możliwości zaistnienia w ludzkiej świadomości, ale teraz, gdy nadarza się okazja wyruszenia na ekspedycję na Jowisz, jego marzenia zaczynają się klarować. Przed nim mimo wszystko długa droga, wieloetapowa selekcja, niemało innych kandydatów i własne słabości. Załoga „Toy Box” z kolei traci dobrego pracownika, zastąpionego teraz na stanowisku przed Tanabe. W chwili, w której Ziemi grozi zagrożenie ze strony… galaktycznych śmieci.

O wiele ciekawszy od pierwszego tomu – pozwala poznać załogę w czasie próby oraz samego Hachimakiego wystawionego na wysiłek, serię egzaminów i rywalizacji, a także momentów sprawdzających wytrzymałość jego psychiki i ciała. Zaangażowanie włożone przez niego w treningi i wielka chęć dostania się do ekipy pierwszego w dziejach lotu na Jowisz, pozwalają czytelnikom zrozumieć naturę chłopaka, ale najważniejsze jest to, że fabuła wreszcie rekompensuje jego wysiłek i różnego rodzaju uszczerbki. Nie mniej ciekawie prezentuje się Tanabe, staje przed ogromnym dla siebie wyzwaniem – w tym kontraście dostrzec można dlaczego to właśnie Hachimaki był tak istotny dla załogi „Toy Box”.

Styl Yukimury też jest ważny w odbiorze całości. Łagodna, prosta, a przy tym miła dla oka kreska, bogato wypełnione tło, szczegółowe elementy, pojazdy, technologia i rozpoznawalne modele bohaterów tworzą spójną, odpowiadającą przedstawianej historii kompozycję. Ale najbardziej zapewne czytającym szkoda tego, że wszystko nie zostało utrzymane w estetyce kolorowych wstawek, mimo że czarno-biała kolorystyka również nie jest najgorsza.

„Planetes” to opowieść o determinacji, wytrwaniu, marzeniach i nieskończoności. To przygody bohaterów w warunkach ekstremalnych, gdzie mogą liczyć wyłącznie na siebie, swe umiejętności i współpracę, za co otrzymują możliwość przebywania w miejscach, o których zwykłym śmiertelnikom nawet się nie śniło. A fakt, że wiele elementów świata tu przedstawionego widziało się w innych dziełach, dowodzi tylko temu, że autor wzorował się na najlepszych.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 sie 2017, 03:57 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka