Schematycznie, chaotycznie i wartko - recenzja komiksu "Wolvernie: Geneza II"

Kieron Gillen
„Wolverine: Geneza II”
Ocena recenzenta
3.0/5
Ocena użytkowników
3 (1 głos)
„Wolverine: Geneza II” nie wprowadza niczego odkrywczego do historii i charakteru postaci ze szponami ze stajni Marvela, a chaotyczny układ wydarzeń może wielu zrazić do dalszych przygód z komiksami z Loganem w roli głównej. Jednak dla wytrwałych znajdzie się tutaj odrobinę przyjemności, fani Wolverine’a znajdą w utworze wiele mrugnięć okiem, ale zdecydowanie najciekawsza nie jest tu opowieść, ani tym bardziej przesłanie – którego raczej na próżno by szukać – tylko warstwa graficzna.

Kieron Gillen nieco się zagalopował z wykorzystaniem w tytule terminu „Geneza”, bowiem mimo że uzupełnił to wyraźną „dwójką rzymską”, to nie za bardzo kontynuuje ona losy właściwego komiksu „Wolverine – Geneza”. Nie ma tu odwołań do budzenia się w nim mocy, nie ma motywów, obrazujących jego początki – po prostu opowieść rozpoczyna się w miejscu, gdzie Logan świadom swych umiejętności (i tego, jak są one niebezpieczne) ląduje w lesie, wśród watahy wilków.

Cała akcja rozpoczyna się podczas polowania i autor nakreśla nam okoliczności, w jakich przebywa Logan z wilkami aż do momentu, w którym wataha ściera się z pokaźnym niedźwiedziem polarnym, mordującym „braci” Wolverine’a. Po tych wydarzeniach mężczyzna trafił do cyrku, gdzie przetrzymywano go jako atrakcję – szponiastego człowieka z lasu, na pół dzikiego, na pół oszołomionego. Właśnie tam nawiązuje się między nim, a pewną młodą kobietą emocjonalna relacja. Przerwana zdobyciem Logana przez doktora Essexa, przeprowadzającego na nim eksperymenty. Na szczęście z pomocą przychodzi Wolverine’owi dziewczyna, choć ów fuks nie trwał długo.

Struktura fabularna pokazuje nam właściwie wyrywek – stanowiący praktycznie zamknięty epizod – z wczesnych lat aktywności Logana. O jego przeszłości wiadomo tyle, że opuścił rodzinny dom z dziewczyną, aby zacząć nowe życie, lecz jego zdolności przyczyniły się do nieopatrznej, nieumyślnej śmierci pierwszej miłości. A tak historia podąża naprzód, aczkolwiek w wielu miejscach intrygi pojawiają się dziury, zanim się dowie o co właściwie chodzi niektóre wątki zostaną dobrze posunięte do przodu, zaś całość łatwo przewidzieć, brak tu elementów odkrywczych, a samą story łatwo można odnieść do innych z Loganem w roli głównej, co wytwarza wrażenie swoistej schematyczności.

Graficznie komiks prezentuje się bardzo ciekawie – kreska, za którą odpowiedzialny jest Adam Kubert, jest ładna. Rysownik tworzy modele postaci z gracją i dobrym wyczuciem, dzięki czemu przyjemnie ogląda się gotowe plansze. Choć widać niejednokrotnie, że inspirował się filmowym uniwersum X-Men, bowiem protagonista do złudzenia przypomina Hugh Jackmana, nie zaś pierwotny komiksowy pierwowzór.

„Wolverine: Geneza II” owszem może służyć jako drugi etap genezy, ale dziury fabularne i zbyt wielkie skoki czasowe raczej nie wpływają pozytywnie na kształt origina, przez co lepiej traktować tę historię jako odrębne dzieło, niekanoniczne i alternatywne. Jeżeli ktoś szuka niezobowiązującą rozrywkę w świecie X-Men to niech śmiało sięga, lecz niczego nowego o Loganie się nie dowie.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 17 gru 2017, 08:48 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka