Ciemność, czyli kot Kuro - recenzja mangi "Kuro" #1

Somato
„Kuro #1”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
Pierwszy tom „Kuro” Somato w zasadzie nie mówi czytelnikom zbyt wiele, do tego podzielony jest na właściwą opowieść (odznaczającą się pełną gamą kolorów) oraz krótkie historie poboczne, swoiste retrospekcje, uzupełniające wiedzę o bohaterce Koko i jej niezwykłym kocie. Jednak mimo że jest to wyłącznie wprowadzenie do cyklu, narracja nie nuży, świat przedstawiony intryguje, zaś postacie odróżniają się od siebie i stanowią zindywidualizowane portrety.

Koko mieszka sama w bogatej rezydencji. Nie wiadomo do końca, co stało się z jej rodzicami – oprócz tego, że przytrafił im się wypadek, prawdopodobnie uczestniczyła w nim główna bohaterka – ani dlaczego nie przyznano jej prawnego opiekuna albo dlaczego nie zgłosił się po nią żaden krewny. Dziewczyna żyje sobie z dnia na dzień, bawiąc się, pielęgnując ogródek, gotując. Jej jedynym towarzyszem jest dość nietypowy kot, Kuro, tak naprawdę będący nadprzyrodzoną istotą chroniącą Koko przed niebezpieczeństwami, czającymi się „poza ścieżkami”.

Scenariuszowo nie jest to rewelacja, historia dopiero się rozwija – mocne akcenty położone zostały na warstwę obyczajową, poznajemy relacje międzyludzkie w mieście (gdzie toczy się akcja, pozornie zamknięta na wzór niektórych horrorów, kameralna) i stosunek mieszkańców do Koko. Niemniej tempo przez nagromadzenie takich motywów wcale nie jest wolne, nie męczy i nie nuży, pozwala czytelnikom zrozumieć niektóre zachowania oraz niuanse pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Jak na razie, fabularnie, komiks intryguje i zarysowuje ciekawe postacie i… istoty, a także narzuca na miejsce akcji pelerynę tajemniczości.

Jeżeli chodzi o bohaterów – większość, a nie jest ich wcale tak dużo, to zindywidualizowane zarówno pod względem fizycznym, jak i osobowościowym sylwetki, które w tym tomie dostają dla siebie mało miejsca, chociaż wypełniają swoją rolę dobrze i sprawiają wrażenia czegoś zbytecznego, wciśniętego do całości na siłę. Przebłyskuje za to osobliwa, niewinna Koko, rezolutna dziewczynka, nie czująca strachu i zdająca się nie dostrzegać niebezpieczeństwa, czyhającego na mieszkańców okolicy „poza ścieżkami”. Nie wiadomo o niej jeszcze zbyt wiele, lecz już po tym występie zdążyła zaskarbić sobie sympatię i czytelnik permanentnie jej kibicuje, a nawet – w trudnych momentach – boi się o jej życie i zdrowie.

Warstwa graficzna z kolei to schludne ilustracje, wypełnione szczegółami i z bardzo dobrze zaprojektowanymi modelami elementów, dodających całości prawdopodobieństwa. Część w pełnych barwach to – dla stałych czytelników mang z pewnością – swoisty powiew świeżości, i ta właściwa historia jest czymś intrygującym, zwłaszcza, że oddaje ducha niepokoju i sekretności, które magnetyzują interpretatora. Poboczne opowieści – w czerni i bieli – wykonano poprawnie, ale nie jest to nic szczególnego, do czego nie przyzwyczaiły odbiorców mangi na przyzwoitym poziomie.

Pierwszy tom „Kuro” zapowiada naprawdę ciekawą historię z wieloma tajemnicami i światem przedstawionym tworzonym na modłę „młodzieżowych” horrorów. Należy się zatem spodziewać motywów rodem z opowieści grozy, nastrojowości przepełnionej niepokojem i tajemnicą, na szczęście strachu nie ma tutaj zbyt dużo. No, chyba że ktoś paranoicznie boi się opuszczonych i ciemnych miejsc. Wtedy kto wie, być może jego „fobia” zostanie spotęgowana przez plansze mangi, ale poza tym, to całkiem „relaksująca” pozycja.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 22 wrz 2017, 01:41 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka