Rodzina to najważniejsza rzecz w galaktyce - recenzja komiksu "Kosmiczne rupiecie"

Dave Stewart
„Kosmiczne rupiecie”
Ocena recenzenta
4.7/5
Ocena użytkowników
5 (1 głos)
Wszyscy pamiętający serial „Lloyd w kosmosie” albo zagrywający się w „Deponię” i jej trzy kontynuacje (w tym niedawną „Deponię Doomsday”), a także miłośnicy prozy Douglasa Adamsa („Autostopem przez Galaktykę”) mogą wreszcie przerzucić się na inne medium – komiks – aby zaznać przyjemności w podobnych tonach i barwach, z niemałym poczuciem humoru i wzruszającą historią.

„Kosmiczne rupiecie” Craiga Thompsona (wielokrotnego zdobywcę nagrody Eisnera) są właśnie takiego typu opowieścią, posiadającą wiele wspólnych cech (w wielu aspektach) z przytoczonymi powyżej dziełami. Samego autora możecie kojarzyć z albumów „Blankets: Pod śnieżną kołderką”, „Dziennik podróży” czy „Habibi”, obracających się co prawda w innych estetykach, ale dopracowanych i scenariuszowo przyzwoitych, jak niniejsza publikacja. Odpowiedzialnego za nałożenie kolorów Dave’a Stewarta możecie z kolei znać z prac dla Dark Horse („Conan”, niektóre „Star Wars”), Marvela („Daredevil”, „Kapitan Ameryka”), DC Comics („Catwoman: Rzymskie wakacje”, „Lex Luthor. Człowiek ze stali”), Image („The Walking Dead”) bądź Wildstorm („Silent Dragon”), co niewątpliwie o czymś świadczy. Szczególnie, że wiele z pozycji uzyskało miano klasyka, a większość jest po prostu kultowa.

Fiolet nagle traci szkołę. Nie ma złych ocen, nie zachowuje się skandalicznie, ani nie zrobiła głupiego kawału. Ot, groźne kosmiczne monstrum w ułamku chwili zmieniło ją w pył. Na szczęście był weekend i nikt nie ucierpiał, ale ledwo wiążący koniec z końcem rodzicem muszą zapewnić jej czas i opiekę, a przecież w domu małej nie zostawią. Jednak Fiolet potrafi poradzić sobie w każdej sytuacji i gdy przychodzi, co do czego (najpierw chodzi z matką do pracy) organizuje wielką wyprawę, udowadniając swą wartości i przywiązanie do rodziny.

Opowieść rozpoczyna się wprowadzeniem do świata przedstawionego – bardzo bogatego i detalicznie wyobrażonego, z rozbudowanym tłem ekonomiczno-społecznym, niuansami kulturowymi et cetera. W centrum uwagi znajduje się rodzina Fiolet, zaprezentowana jako ciepła, opiekuńcza i złączona trwałymi więzami uczuć. Jednak dobrze odmalowany – dosłownie i w przenośni – obraz kochających się krewnych nagle ulega zniszczeniu, nie jest to spowodowane przez nikogo z wewnątrz, coś staje się z jedną z osób i mała Fiolet musi zmierzyć się z zadaniem, aby ocalić kogoś bliskiego. Schemat wydaje się mocno wyeksploatowany: szczęśliwa rodzina, zdarzenie mogące zmienić dawny stan rzeczy, wyprawa i próba mająca rozwiązać problem i… zakończenie (bez zdradzania) – a w tym wszystkim bohater.

Jeżeli chodzi o kreacje bohaterów to stoją na bardzo przyzwoitym poziomie. Szczególnie główna postać, Fiolet wypada w komiksie jasno i od razu zaskarbia sobie sympatię czytelnika, choćby swą pomysłowością, żywiołową naturą i rezolutnością. Jej działania nie są umotywowane wyłącznie młodzieńczą beztroską, ona stanowi pobudkę niektórych zachowań i gestów, zaś prawdziwe czyny mocno są zakorzenione w fabule i sposobie myślenia dziewczynki. Niemniej postacie drugoplanowe i epizodyczne również mają coś w sobie, aczkolwiek nie zawsze stanowią zindywidualizowane sylwetki, choć towarzysze protagonistki i jej rodzina to paleta barwnych, niepodrabialnych oraz nad wyraz wiarygodnych.

Warstwa graficzna (też dzieło Thompsona) oddziałuje na czytelnika, podobnie jak wspomniane tytuły z innych mediów. Ilustracje są sugestywne, wyraziste i opracowane w spójnej estetyce, co bardzo cieszy, bowiem od początku adresat zagłębia się w „kolorowy” świat niewzbudzający raczej negatywnych odczuć. Do tego autor zadbał o to, aby kreska wszędzie tworzyła plastyczne, schludne oraz łagodne (idzie za tym przyjemność dla oka i pewność, że większe grono odbiorców będzie zadowolone) rysunki. Nie można na koniec zapomnieć, że udało mu się również zaszczepić w bohaterach – mimice czy zachowaniu – żywe emocje.

Utwór Thompsona zawiera w sobie wszystko to, co będzie powodować w czytelniku sentyment i wzbudzać inne pozytywne odczucia, pokaźna dawka humoru i sympatyczni bohaterowie tylko będą utwierdzać czytelnika w tym, że obcuje z naprawdę przyzwoitym dziełem, zwłaszcza, że nie wlicza się ono w poczet skierowany do wtajemniczonego, doświadczonego i kompetentnego interpretatora z najwyższej półki. Przekaz komiksu trafiać winien do wszystkich – włącznie z przekazywanymi przezeń wartościami moralizatorskimi i dawką emocjonalną – aczkolwiek to przede wszystkim przyzwoita dawka rozrywki na poziomie.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lis 2017, 13:02 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka