Arcydzieło komiksu wschodniego? - recenzja mangi "Dziewczynka w Krainie Przeklętych" #1

Nagabe
„Dziewczynka w Krainie Potworów #1”
Ocena recenzenta
4.8/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
Ostatnimi czasy mam wrażenie, że albo się przejadłem popkulturowymi daniami, albo coraz częściej produkuje się pełnowartościowe opowieści angażujące czytelnika od deski do deski. Kolejne chwile i tytuły przybliżały mnie do przekonania, że przejadłem się tym wszystkim i muszę odsapnąć – na szczęście w sukurs przybyła mi „Dziewczynka w Krainie Przeklętych”, pokazująca, że to nie ze mną jest coś nie tak, ale z ogólnodostępną sztuką literacko-filmowo-komiksową, coraz częściej staczającą się we wtórność i schematyczność, a same konwencje miast kroczyć dumnie z awangardą, zaczynają raz za razem przystopowywać w ariergardzie. Na śniadanie, obiad, deser serwując odgrzewane kotlety.

Jednak to jest mniej istotne od samego dzieła, które swobodnie mogę określić zbawiennym. W pewnym sensie, bo i znad grobu mnie nie wyciągnęła, a i niespecjalnie zmieniła moje spojrzenia na rzeczywistość. Chyba że chodzi o większość popkultury, wpadającej od dłuższego czasu w moje ręce. „Dziewczynka w Krainie Przeklętych” otrzymała w naszym kraju status ekskluzywnej – i wybór ten nie był bezpodstawny, zarówno formuła opowieści, jak i historia oraz świat przedstawiony zachwycają, odświeżają i serwują swoistą odskocznie od sztampowych dzieł.

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami leżą dwie krainy – tętniące życiem Królestwo Błogosławionych oraz Królestwo Przeklętych, w którym egzystują potwory, a spotkanie kogokolwiek często graniczy z cudem, panoszy się tam klątwa. Dotkniętych zarazą ludzie właśnie tam wygnali, a ofiary zakopują daleko po stronie sąsiedniego królestwa, strzelając we wszystko, co się tylko poruszy, bowiem jedynie istoty z duszą mogą przenosić czarne piętno. A cała rzecz się dzieje w quasi-średniowiecznych realiach z autorską mitologią świata i określonym modus operandi – to okrutne miejsce, bezwzględne, mimo że z perspektywy protagonistki przedstawiona rzeczywistość wydaje się niewinna, lekko infantylna. Doskonale udało się to zaprezentować autorce i widać, że obranie takiej stylistyki było celowe, bowiem w tekście miesza się ona z dwoma innymi narracjami, rzucającymi zupełnie inne światło na uniwersum.

Siva jest dziewczynką wyjątkową, mieszkającą w Krainie Przeklętych, pod opieką Mistrza, potwora, mogącego w każdej chwili zarazić ją przekleństwem. Żyje w błogiej nieświadomości, oczekując powrotu swej babci i nie zdaje sobie sprawy, że przebywa w niebezpiecznym miejscu, a spotkanie z ludźmi z Królestwa Błogosławionych może przyczynić się do jej rychłej śmierci.

Warstwa fabularna całego tomu opiera się właściwie na oczekiwaniu dziewczynki na powrót(?) babci, a Mistrz stara się opiekować nią na tyle, na ile może i podczas czasu swej opieki podsyca jej nadzieję na przybycie krewnej, choć widocznie coś przed nią ukrywa. Ot, na tym mniej więcej polega cała akcja komiksu – niby nic ciekawego, ale wysoki poziom immersji, autentyczność bohaterów i wychodząca nieraz na pierwszy plan tajemnica, sprawiają, że trudno się oderwać od tego dzieła. Od czasu do czasu wątek dziewczynki i Mistrza przeplatają motywy związane ze strażnikami z Królestwa Błogosławionych, oczyszczających swoje miasto ze zwłok ofiar zarażonych – i ta odmienna perspektywa dopełnia wrażenie niepokoju, sekretności, potęgują także kontrast między tymi dwoma krainami, choć zapewne dopiero kolejne tomy odpowiednio to rozbudują.

Nagabe nie tylko udało się stworzyć ciekawą fabułę, świat przedstawiony i żywe dialogi, ale też za sprawą warsztatu wykreowała niesamowite, plastyczne ilustracje, składające się na spójne, kompletne sekwencje scen. Warstwa graficzna stoi w komiksie na wysokim poziomie – wyrazista kreska, interesujące modele bohaterów, tło i rekwizyty nadające historii niepokoju, wszystko to i wiele więcej zasługuje na uznanie czytelników. Dodatkowo rozwój wypadków i swoisty montaż scen wypełniają się. Znakomita praca.

Dawno nie czytałem komiksu tak magnetyzującego, wartościowego i estetycznego, jak „Dziewczynka w Krainie Przeklętych” – opowieści o wielu strunach interpretacji, poruszającej żywymi emocjami i tajemnicą, potęgowaną z każdą kolejną stroną. Czego chcieć więcej? Przekonujących i zindywidualizowanych bohaterów? Są. Nietypowego świata? Jest. Angażującej intrygi? A i ta się znajdzie. Szczerych uczuć? Wystarczy przebrnąć oczami po pierwszym rozdziale i nie macie wątpliwości, że po drugi tom sięgniecie równie chętnie, jak po upragnioną wodę podczas pragnienia.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 sie 2017, 04:09 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka