Kres Wojny Dwóćh Róż - recenzja mangi "Requiem Króla Róż" #7

Aya Kanno
„Requiem Króla Róż #07”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
4 (1 głos)
Siódmy tom „Requiem Króla Róż” można określić „epizodem jednej bitwy” i nie oznacza to wcale, że rozciąga się ona na całą część – wręcz przeciwnie, zajmuje w niej dość lapidarny kawałek, ale rozwiązuje kilka wątków rozwijanych w poprzednich mangach, a szala zwycięstwa w Wojnie Dwóch Róż zaczyna diametralnie przeważać na jedną ze stron konfliktu.

Wojna między bocznymi liniami Plantagenetów – Yorkami i Lancasterami – wchodzi w fazę kulminacyjną, kres jest bliski, a siły obu rodów są w miarę równe, aczkolwiek wysokie morale nie towarzyszą wszystkim. Jednym udało się znów zdobyć pewną przewagę i w razie komplikacji mają swoistego asa w rękawie, do tego coraz więcej znaczących figur w angielskiej szachownicy spogląda na nich łaskawszych okiem. Nie wszyscy są jednak bezmiernie lojalni – prawie każdy chce zyskać coś w toczącej się rozgrywce o koronę.

Utwór nabiera dramatycznego wyrazu, ponieważ narracja prowadzona jest w większości z perspektywy młodego Ryszarda Yorka, czarnej owcy w rodzinie, wyalienowanego i urodzonego z przypadłościami, które w tamtych czasach mogą sprowadzić na niego rychłą śmierć w męczarniach. Na swój sposób jego postać jest rozwijana w duchu romantyzmu: czuje odrzucenie, stoi na marginesie swej warstwy społecznej, przeżywa niespełnioną miłość i przechodzi szereg przemian wewnętrznych, a niektóre wydarzenia doprowadzają go prawie do samobójczej śmierci. Co ciekawe Aya stara się – wykorzystując motywy fantastyczne – ubarwić jego charakter, a także zmusić czytelnika do pewnych pytań o kondycję psychiczną protagonisty.

Siódmy tom, pomimo wielu scen dialogowych, czyta się bardzo szybko. Dynamiczne fragmenty przetykają wątek – nomen omen – koronny, a także towarzyszące mu motywy związane z rozterkami i wyborami Ryszarda. Czasem odbiorca może natknąć się na podniosłe mowy wygłaszane przez bohaterów przed kulminacyjną bitwą, przybliżające komiks odrobinę do poematów heroicznych. Częstym elementem wykorzystywanym także przez autora są knowania i fabularne zwody – znane od początku przez czytelnika – ale stanowiące swoiste zwroty akcji dla intrygi. Akuratnie to mogło być rozegrane trochę bardziej umiejętnie, aby również adresat został czymś nieco zaskoczony.

Warstwa graficzna ponownie nie uległa zmianie – Kanno utrzymuje także i tutaj stały poziom. Zilustrowane sceny są wyraźne, przejrzyste, brak komiksowi zasadniczo szczegółowości w tym względzie, ale ważniejsze są proporcje oraz mimika, bardzo dobrze oddające emocje bohaterów. Czasem odbiorca natrafić może na detale ubioru bądź uposażenia, jednak w znacznej części mamy do czynienia z polami, wypełnionymi standardowo za pomocą rastra. Nie brakuje też typowych zastosowań metody zdrapywania i cieniowania, lecz na zbudowaną dzięki temu nastrojowość nie można narzekać.

Chyba wszyscy czytelnicy od pierwszego i drugiego tomu czekali na zdarzenia z tomu siódmego, zamykającego pewną historię w ramach większej opowieści, ale pozostawiającej wciąż wiele do odkrycia. „Opada pierwsza kurtyna” – taki wstęp serwuje Aya Kanno, a skoro po lekturze wiadomo już mniej więcej co się zakończyła, przychodzi nam czekać na to, co się rozpocznie – i jeżeli autor będzie się wciąż luźno trzymał dziejów Anglii, możemy być pewni, że czeka nas jeszcze wiele dobrego.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.
  • Ostatnie artykuły

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 28 cze 2017, 11:42 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka