Kreska była piękna - recenzja komiksu "Zamek rybiej dynastii"

Kajetan Kusina, Michał Ambrzykowski
„Zamek Rybiej Dynastii”
Ocena recenzenta
3.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Kreska w drugim tomie „Niesłychanych losów Ivana Kotowicza” Michała Ambrzykowskiego i Kajetana Kusiny trzyma powtórnie wysoki poziom, ale scenarzysta chyba zbyt dużo czasu poświęcił wymyślaniu fabuł i ich przebiegu, co przyczyniło się na dialogowe uproszczenia oraz ubogość warstwy tekstualnej.

Gdyby chociaż ta intryga była bardziej wielowarstwowa, można by szukać Kisinie jakieś usprawiedliwienie. Niestety, już w samym tytule tomu jest zmyłka. Oczekując tytułowego zamku przyjdzie czytelnikom przebrnąć przez całą historie, aby tylko dostrzec budowle w dwu-trzech scenach, zaś, czym jest rybia dynastia?, pozostaje czekać na tom trzeci. Na razie motyw kulminacyjno-finałowy z poprzedniego epizodu jest rozwijany, a reszta pozostaje w dalszym planie.

Po katastrofie w kopalni stalinium, cudem ocalony Ivan musi dojść do siebie, na szczęście ma opiekuna, lecz i to może okazać się niewystarczające, bowiem po drodze spotka ich nie tylko zła pogoda oraz kłujący mróz, ale też stworzenia rodem z piekła. Tam, dokąd zmierzają, czeka na nich specjalny oddział, którego zadaniem będzie zbadać miejsce, gdzie ponoć znajduje się przedziwna substancja, jaka wzmocniła Ivana i nadała mu wręcz supermocy.

Pierwszy tom zbudował nam historię Ivana, miejsce jego dojrzewania, relacje rodzinne i system wartości, jakim się kieruje, oraz wskazał kierunek fabuły. Drugi oczywiście kontynuuje wątki z poprzedniej części, ale skupia się w całości na dotarciu Ivana do oddziału – motyw tytułowy otwiera epizod, lecz czytelnik nie otrzymuje przesłanek, dlaczego wpleciono akurat taki (dość mistyczny) element. Jakoś mało autentycznie wypadają także wydarzenia z podróży – przewidywalny atak, nagła pomoc, cudowne rozwiązania, wiele rzeczy jest „na rękę” bohaterom. Fabularnie wiele niedociągnięć, ale mimo to czyta się utwór i podziwia (a to nawet bardziej) z pewną przyjemnością. Niemałą rolę odegrał w tym humor postaci oraz sytuacji.

Ambrzyskowski wprawdzie nie jest wybitnym malarzem, ani rysownikiem, ale tworzyć potrafi i to za jego sprawą – dosłownie – komiks nabrał barw. Plastyczna kreska, ciekawe modele bohaterów oraz, sporadyczne, detale w ciekawy sposób kreują świat przedstawiony. I chociaż dbałość o szczegóły i wiele uproszczeń pozostawia wiele do życzenia, narracja graficzna trzyma swój poziom. Najlepszym tego przykładem są dokładnie odmalowane mimiką emocje na twarzach postaci.

Druga część „Niesłychanych losów Ivana Kotowicza” niestety cierpi na syndrom środkowego tomu, do tego intryga miejscami się dłuży, czasem nie wiadomo, o co chodzi do tego stopnia, że wydaje się czytelnikowi, iż niektóre motywy zostały wepchnięte na siłę, a potem porzucone. Miejmy nadzieję, że kolejne epizody co nieco wyjaśnią i odpowiedzą na kilka pytań, zamiast ciągnąć intrygę ku pozornie sensacyjnym i ponoć emocjonującym wydarzeniom, które w istocie odrzucają. Pierwsze, czego sobie od scenarzysty życzę to większa konkretność w tworzeniu.
KOMENTARZE (0) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy.

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 sie 2017, 04:08 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka