Związani przez ducha zemsty

Antologia
„Fantasy Komiks 6/2010”
Ocena recenzenta
4.0/5
Ocena użytkowników
brak (0 głosów)
Różne rodzaje i gatunki, czy to w filmach, czy w literaturze, lubią się ze sobą mieszać i przenikać. Groza łączy się z kryminałem, romans z komedią. A w komiksach klasyczne fantasy lubi iść w parze z science – fiction. Mimo że z definicji te rodzaje są skrajnie różne, to jak wiadomo przeciwieństwa się nawzajem przyciągają.

Doskonałym przykładem może być pierwszy tytuł numeru. „Slonka: Zapomniana wyspa”, wymyślona przez Godderidge’a, to nowość, którą proponuje nam wydawca. Wykreowana historia to synteza dwóch wyżej wymienionych gatunków. Na dziewiczej i nietkniętej cywilizacją wyspie rozbija się wojskowy okręt. Toczy się wielka wojna. Załoganci są żołnierzami, a wyspiarze nie zdają sobie sprawy z wydarzeń w wielkim świecie. Szybko zaprzyjaźniają się z rozbitkami Slonką i Arnem. Pierwszy z nich nawet zakochuje się w wyspiarce. Wydaje się, że ci, którzy znali tylko wojnę, wreszcie odnaleźli raj. Niestety ona nigdy nie zapomina o swych dzieciach.

Historia jest przystępna, a jednocześnie skłania do refleksji. Zawarte są w niej takie motywy jak miłość, poświęcenie, zemsta. Mogłoby się wydawać, że w komiksach nie ma miejsca na tego typu rzeczy, ale to stwierdzenie powinno już dawno odejść do lamusa. Dziś komiksy poruszają wiele poważnych tematów, ukrytych pod delikatnym płaszczykiem wartkiej akcji i dynamicznych walk, a „Slonka” jest na to doskonałym przykładem.

Autorem rysunków jest nie kto inny jak francuz Floch. Czytelnicy „Fantasy Komiks” mogli zobaczyć go już w „Rozbitkach z Ythaq”, a także w „Brzdącach z Troy”. Rysownik zyskał duże uznanie na całym świecie. Gdy porównać „Slonkę” chociażby z „Rozbitkami” widać jednak bardzo dużą różnicę. Pierwszy komiks, ma o wiele cięższą kreskę, mniej jest w nim szczegółów. Nie można mu odmówić swoistego uroku, którym grafik zdążył już oczarować czytelników. Widać jednak jak jego warsztat rozwinął się przez te wszystkie lata. Komiks zaprezentowany w tym numerze pochodzi z 2003 roku. Porównując oba tytuły, jeszcze jedna rzecz rzuca się w oczy, a mianowicie kolory. Tu są one zdecydowanie bardziej pastelowe, stonowane, a może nawet i lekko przygaszone. Kolorysta odpowiedzialny za tę serię nosi nazwisko Lyse.

W „Legendzie” doczekaliśmy się zmiany sposobu narracji! Koniec ciągłych retrospekcji, przeplatanych zdawkowymi fragmentami aktualnych wydarzeń. Nareszcie przeszłość dogania dzień dzisiejszy. Niestety nie jest on zbyt pomyślny dla prawowitego dziedzica tronu, Tristana. Obława zaciska swe sidła. Na domiar złego jego stryj, który podstępem zagarnął tron, właśnie umiera. Zwrot „na domiar złego”, nie jest użyty tu przez przypadek, ponieważ miejsce uzurpatora zajmuje jeszcze gorsza persona - demoniczny mag Shaggan, który stoi za całym spiskiem, wyciąga swe pazerne łapska po koronę. Wszystko jest teraz kwestią czasu. Rozgrywka o to, kto będzie rządził w kraju, wchodzi w decydującą fazę.

Intrygi, które Swolfs zaplanował dla swoich bohaterów, powoli zbliżają się do momentu kulminacyjnego. Wszystko, co dla nich wyszykował, jest jak najbardziej przemyślane. W nadmiarze wątków łatwo pogubić się i zapomnieć o spójności scenariusza, jednak Swolfs jest już tej klasy profesjonalistą, że nie pozwoli sobie na najmniejszą nieścisłość czy niedorzeczność.

Podobnie wysoką klasę pokazał jeżeli chodzi o graficzne pokazanie historii. Nie ma co dłużej się nad tym rozwodzić - niewątpliwie wznosi się ona na jeden z wyższych poziomów sztuki. Zarówno postacie jak i scenografie przedstawione są w sposób bardzo realistyczny. Swolfs szlifuje swoje prace w każdym, nawet najmniejszym szczególe. Jego kunszt zasługuje niewątpliwie na uznanie.

W ostatnim dłuższym komiksie, zaprezentowanym w tym tomie, akcja również się rozwija i to bardzo dynamicznie. Bohaterowie „Lasów Opalu” do tej pory nie mieli łatwego życia, ciągle ścigani przez paladynów Światła, a przed nimi nowe komplikacje. Pontyfik postanawia wezwać na pomoc siły wykraczające poza ludzkie rozumienie. Jeżeli jego przewidywania się spełnią, to nawet Ghorg – sojuszniczy demon, nie będzie w stanie pomóc Darkowi.

O walorach scenariusza Arlestona i rysunków Pelleta można powiedzieć jedno: są po prostu doskonałe. Jeżeli ktoś nie zna poprzednich części przygód mieszkańców Opalu, warto wspomnieć, że zarówno fabularnie jak i wizualnie żaden czytelnik zagłębiający się w karty tej opowieści, nie powinien poczuć się zawiedziony. Ani przez moment.

Wiadomo, że kwestia walorów rysowniczych przy tak długiej historii, raczej nie ulegnie zmianie. No, chyba, że na lepsze, bo jak wiadomo ćwiczenie czyni mistrza. Rozwój w przypadku plastyków z reguły jest nieunikniony. Przy scenariuszu można by jednak zadać jedno pytanie. Jak długo będzie on nietuzinkowy, zaskakujący i oryginalny? No bo ile można wyciągnąć z tego, że Darko ciągle ucieka i wpada w kolejne tarapaty? Jak widać można wiele, a jego przygody zostały przemyślane w taki sposób, by nie znudzić nawet najbardziej wytrawnych czytelników.

Oczywiście i w tym tomie antologii, nie mogło zabraknąć humorystycznych wtrąceń w postaci krótkich historyjek. Są to tak jak poprzednio „Gobliny”, Heroic Pizza” i „Barbok i Blondella”. Jak widać ta ostatnia pozycja na stałe zagościła na łamach „Fantasy komiks” wypierając tym samym serię „Brzdące z Troy”. Trudno jest osądzić czy zmiana ta jest zmianą na lepsze czy gorsze, bo odpowiedzi będzie tyle ilu czytelników. Jednym po prostu bardziej do gustu przypadła jedna seria, innym ta druga. Jednak następcy sroce spod ogona nie wypadli i z pewnością nikt nie powinien poczuć się rozczarowany.

Zakończenie tej recenzji może być tylko takie samo, jak w omówieniach poprzednich tomów antologii, czyli jak najbardziej pochlebne. Co ważne nie są to słowa wymuszone. Wręcz przeciwnie, komiks jak najbardziej na nie zasłużył. Po prostu magazyn sam się broni.
KOMENTARZE (1) Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Zarejestruj się!
Wiedźma 15 lis 2010, 20:22
Mhm, oby cały czas utrzymywali taki poziom :).

Copyright © 2004-2017 Bestiariusz.pl. Wszelkie prawa do treści, grafiki oraz zdjęć dostępnych na stronie są zastrzeżone na rzecz Bestiariusz.pl lub odpowiednio na rzecz podmiotów, których materiały są udostępnianie na podstawie współpracy z Bestiariusz.pl.

Teraz jest 18 lis 2017, 12:46 — Strefa czasowa: UTC + 1
Engine: NERV 4.0 BETA
Warunki użytkowaniaPolityka prywatnościUsuń ciasteczka